Czy Polacy na Bialorusi spisywani są na straty? Komentarz z Grodna. Bialoruś 2020 i Polacy

Napisał sowa (») 28. 8. w kategorii Tadeusz Kruczkowski, czytaj: 439×
Zaujalo mě : eetgo.cz = eet zdarma a onlinekirche/img-8421-hchster-friedhof-halb.jpg

audio: gloria.tv/post/9tnNWPhCWV4Q2VDxiHsGmPAuG  magazyn europejski sowa vk.com/wall467751157_916  Frankfurt am Main 28. August yandex.ru/collections/card/5f494309c6bacdb7a1628e11/    Dziękuję Panie Tomaszu za podniesiony prawie zapomniany temat Polaków z Grodna i Grodziеńszczyzny! Pragnę od razu zaznaczyć, że jestem osobą zainteresowaną i tym tematem zajmuję się od dłuższego czasu. Nazywam się Tadeusz Kruczkowski. W latach 2000-2005 byłem Prezesem Związku Polaków na Białorusi (ZPB). Obecnie - profesor, doktor habilitowany z zakresu historii. W związku z powyższym mam kilka krótkich uwag. Jeśli ktoś jest zainteresowany tematem, zapraszam do profesjonalnej dyskusji i zapoznania się z moimi publikacjami na ten temat: academia.edu/TadeuszKruczkowski mail: tkruczkowski@yahoo.com  NA BERLIN !!! Demokratischer Widerstand + + + Auf nach Berlin!! + + + 29 sierpnia, 2020 https://vk.com/wall467751157_917

audio: https://www.mixcloud.com/sowafrankfurt/czy-polacy-na-bialorusi-spisywani-sa-na-straty-cb7-prof-tadeusz-kruczkowski-grodno-state-university/

Screenshot-2020-08-28-europische-gesellschaft-pons-gavli-cb7

Polska przez te wszystkie dziesięciolecia nie miała koncepcji polityki wschodniej opartej na naturalnym lobby - polskiej grupie narodowej, która w wielu regionach Grodziеńszczyzny jest w większości. Stąd mamy nieudolność polskich dyplomatów w kwestii Polaków na Białorusi. Doktryna Giedroycia jest dla nas spisaniem na straty. To pisałem jeszcze w 2003 roku (Więź, nr 1, 2003). Czy Polacy na Białorusi są spisywani na straty?

Nie chodzi o dołączenie Grodna, ale o rozwiązanie problemu Polaków na Białorusi. Pomoc: nie tylko materialną, ale przede wszystkim prawną i polityczną. Karta Polaka to jest rozwiązanie tymczasowe. Ponadto okoliczności jej wprowadzenia sprawiły, że często nie jest odbierana przez rdzenną ludność z prowincji, ale przez przywódców białoruskich organizacji nacjonalistycznych, a nawet białoruskich przemytników. U nich ona otrzymywała nazwę «książeczki pracy». Białoruskie strony internetowe są pełne ogłoszeń o możliwości uzyskania Karty Polaka i cenie za to. Nietrudno zgadnąć, kto za tym stoi.

Musi być wprowadzona instytucja podwójnego obywatelstwa dla wszystkich chętnych Polaków tak ze Zachodu jak i ze Wschodu, w tym i z Białorusi. Nasi dziadowie i ojcowie mieli polskie obywatelstwo i nigdy od niego nie odmówili się. Oznacza to, że wszyscy ich potomkowie powinni automatycznie otrzymywać polskie obywatelstwo. Podobnie jak Niemcy, Węgrzy czy Żydzi. I sama Polska to czyni w stosunku do Żydów, którzy wyjechali po 1968 roku. Czy to znaczy, że Polacy na Białorusi są spisywani na straty?

Screenshot-2020-08-28-polnisches-kulturzentrum-e-v-strona-gowna-cb7

Utrzymanie niepodległości na Białorusi obecnie leży poza zasięgiem możliwości białoru­skiej opozycji, a także i Polski, jeżeli inne będzie porozumienie Rosja - USA. Czy warto, pytam, oddawać w zastaw największą polską mniejszość na Wschodzie za mityczny wizerunek “demokratycznej” Białorusi?

Оrganizacje mniejszości narodowych, a tym najbardziej Polacy na Białorusi, nie mogą angażować się politycznie. Mniejszość narodowa nie może zajmować się obalaniem reżymu. Może to stać się dla niej wielkim zagrożeniem i narazić ją na zarzut dążenia do polonizacji Białorusinów.

Niezauważalnym sukcesem ZPB w latach 2000-2005 było to, że twardo trzymając się deklaracji apolityczności ZPB miał kilka lat względnej – jak na tamtejsze warunki – swobody. Nikt nikogo z lokali związkowych nie wyrzucał, działalności kulturalno-oświatowej nie zabraniał.

Screenshot-2020-08-28-zwizek-polakow-biaorusi-spoeczne-zjednoczenie-70-zdj

Trudne są w Polsce do zrozumienia problemy relacji: Polacy na Białorusi - państwo białoruskie i białoruski ruch narodowy. Mitologia tutaj, to budowanie sojuszu z białoruskim nacjonalizmem. We współczesnej Polsce, zaangażowanej we wspieranie białoruskiej opozycji, panuje powszechne przekonanie o tym, iż zwycięstwo demokracji w RB rozwiąże także problemy białoruskich Polaków. W szczególności tą wersję dla polskiej młodzieży, w tym z Białorusi, proponował Jan Malicki, dyrektor Szkoły Studiów Wschodnich UW.

Większość działaczy białoruskiego ruchu narodowego mówi o istnieniu na Białorusi Polaków jedynie jako Białorusinów-katolików, lub “opolaczonych” Białorusinów. Niestety to nastawienie nie należy do przeszłości. W 2018 roku białoruskie środowiska narodowe prowadziło «patriotyczną» akcję upamiętniania „białoruskich obrońców Ojczyzny”, kiedy obok polskich upamiętnień powstańców styczniowych stawiano białoruskie znaki. W ramach akcji ustawiane pamiątkowe strzały w miejscach pochówków bohaterów, «walczących o Białoruś».

Portal dotowany przez Polskę białoruskiego Radia „Racyja” (Racja), wskazujący wsparcie finansowe MSZ RP, Fundacji Solidarności Międzynarodowej oraz Fundacji „Polska Pomoc”, z wyraźną aprobatą poinformował o tej „społecznej akcji”. Organizatorzy akcji – działacze wspieranego przez Polskę Białoruskiego Frontu Ludowego (BNF, według którego na Białorusi są tylko Białorusini-katolicy, lub “opolaczoni” Białorusini) oraz partii „Za Wolność” Aleksandra Milinkiewicza (w Polsce, reprezentowany jako demokrata, któremu na «pożarcie» w 2005 roku oddała oficjalna Warszawa Kwaśniewskiego-Rotfelda Związеk Polaków na Białorusi.

Screenshot-2020-08-21-1-facebook-morawiecki-borys

Na Grodzieńszczyźnie te «strzały» ustawiono przy pomnikach polskich powstańców w powiecie Mostowskim na mogile 12-tu powstańców we wsi Pacewicze oraz w Miniewiczach koło historycznych Bohatyrowicz przy już upamiętnionej mogile – kopcu 40-tu powstańców – (opisanej przez Elizę Orzeszkową w powieści „Nad Niemnem”).

Najbardziej wymownym jest nadpis po białorusku: «Айчыны абаронцам сваiм. Беларусь перадусiм». Po polsku to – «Ojczyzna swoim obrońcom. Białoruś ponad wszystko» A po nieniecku to znaczy – «Vor allem Białoruś (Weißrussland)» albo «Białoruś (Weißrussland) uber alles». Czy to nic nie przypomina? Dlaczego nikt w Polsce nie zwrócił na to uwagi, a tylko to sfinansował?

Jaki stosunek do „kwestii polskiej” na Białorusi może wskazać tak nazwany powszechny front odrodzeniowy (J. Winnicki) reprezentowany przez narodowo zorientowanych historyków, krajoznawców, politologów oraz dziennikarzy. Odnotujmy jako przykład monografię Z. Szybieka ktora byla finansowana w Polsce i w 2002 roku uzyskała nagrodę „Przeglądu Wschodniego”.

Białoruskie kręgi nacjonalistyczne (głównie grupa Białoruskiego Frontu Ludowego Zianona Poźniaka) w polskim odrodzeniu narodowym widziały zagrożenie dla tożsamości białoruskiej a nawet integralności terytorialnej państwa. Aktywne poparcie powyższego białoruscy narodowcy znaleźli w praktycznie całym (bez podziału na łukaszenkowskie i narodowe) środowisku białoruskich intelektualistów, zwłaszcza historyków.

Nawet umiarkowana S. Aleksijewicz znana jest ze szeregu antypolskich wypowiedzi. Wszystko to znalazło odzwierciedlenie w tej części „zawodowych Polaków” z grupy podpułkownika KGB T. Gawina - i jego nominowanej – A. Borys. T. Gawin jeszcze w 2004 roku na Radzie Naczelnej Związku Polaków na Białorusi oświadczył, że on Białorusin polskiego pochodzenia.

Screenshot-2020-08-28-sowa-sowa-twitter

Dowodem może być oświadczenie także Anżeliki Borys; w toku dyskusji o współczesnych problemach białoruskiej identyfikacji narodowej stwierdziła, że taka identyfikacja występuje: «Mówiąc Białorusini mam na uwadze także Polaków mieszkających na Białorusi, którzy jako grupa autochtoniczna powinni także uczestniczyć w formowaniu tej [białoruskiej] identyfikacji». Znowu Białorusinka polskiego pochodzenia za polskie pieniądze!

Co do Romana Giertycha, który jechał na Białoruś w 2005 roku w celu wyjaśnienia sprawy kryzysu w Związku Polaków na Białorusi, przestraszył się Jana Marii Rokity i Andżeliki Borys, która oświadczyła w „Gazecie Wyborczej”, że «jeżeli Giertych chce zepsuć swą karierę polityczną, to może próbować godzić Polaków na Białorusi».

Dochodziły do nas wiadomości o wypowiadanych w Polsce opiniach, iż dobre stosunki z naszymi sąsiadami na Wschodzie są ważniejsze niż żyjące tam polskie mniejszości narodowe. U Pana – tu przykład – Jaskuła (po co ci Polacy) U nas były przypadki pytania – dlaczego ci Polacy wyjechali do Stalina? Lub jak u nas – M. Kurkewicz z MSZ – że nie płacili nasi rodzice składek na ZUS!

Obecnie Białoruś w najbliższej perspektywie powinna dążyć do modelu republiki parlamentarnej i statusu państwa neutralnego. Rosja może zgodzić się tylko na tę opcję, przy korzystnym zbiegu okoliczności w 2020 roku. Tylko tam można stworzyć warunki do działania polskiej grupie narodowej: odrodzenie kultury i edukacji narodowej, tożsamość narodowa, tworzenie partii politycznych reprezentujących interesy polskiej mniejszości narodowej.

W dłuższej perspektywie Białoruś przy kolejnym osłabieniu Rosji wejdzie do wspólnoty państw europejskich. sowa.mystrikingly.com/blog/czy-polacy-na-bialorusi-spisywani-sa-na-straty-prof-dr-hab-tadeusz

278 tys. wyświetleń · około 2 tyg. temu · Mińsk Milicjant uderza pałką w przejeżdżające auto. Wysiada starszy pan.. resztę zobaczcie sami.

Screenshot-2020-08-29-facebook1  

facebook.com/WylaczTvWlaczMyslenie/videos/737573200371574/ 

https://www.facebook.com/permalink.php?story_fbid=1032812687134474&id=100012172562986&comment_id=1033255713756838

«Вы видите эти заявления о том, что если Беларусь распадётся, то Гродненская область отойдет Польше. Они об этом уже в открытую говорят, спят и видят. Ничего у них в этом плане не получится, это я знаю определённо», — подытожил Лукашенко. https://russian.rt.com/ussr/article/777719-putin-belorussiya-pomosch-rezerv

https://www.academia.edu/43974178/List_3_25_08_2020_artykul

PDFScan-20200828-ulrich-im-hof-europa-oswieceniaBiałoruś: 2020 i Polska. Czy Polacy na Białorusi są spisywani na straty?

Na Białorusi mieszka obecnie największa polska mniejszość na Wscho­dzie – oficjalnie jest to ponad 300 tys. osób według spisu oficjalnego z roku 2009, a według spisu oficjalnego z roku 1999 roku – ponad 417 tys. osób i według spisu oficjalnego z roku 1959 roku – ponad 538 tys. osób. Natomiast obecnie według danych organizacji polskich, jest to około 1-1,5 mil. osób, a według danych kościelnych – ponad 2 mil. katolików, więk­szość, z których przyznaje się do polskości albo ma polskie pochodzenie. I jak na około 9,5 mil. kraj, to jest to bardzo dużo. Tak znaczne rozbieżności w określeniu dokładnej liczby Polaków można wytłumaczyć przede wszystkim różnorodnością stosowanych kryteriów liczenia, a także metod przeprowadzania spisów powszechnych oraz podejścia ideologicznego. Zależą one również od polityki władz państwowych Białorusi. Tym bardziej, że jest to ludność, która zamiesz­kuje w zwartych grupach tereny Grodzieńszczyzny, wschodniej Mińszczyzny, historyczną Wileńszczyznę i Brasławszczyznę, a więc przeważnie kresy północno-wschodnie Polski przedwojennej. Polacy na Białorusi byli za­wsze w sytuacji szczególnej, zarówno za czasów carskich, sowieckich, jak i obec­nie [1, s. 198-205, 213-219 i in.].

Na Białorusi dziś kolejna rewolucja (jak dżinsowa z 2006 roku, czy pomarańczowa 2004 i 2014 na Ukrainie). Jaka ona będzie na razie nie wiemy: już widać, że nie jest оna aksamitna jak w Czechosłowacji w 1989 roku. Pozostało jeszcze wiele opcji. Od propagandowych wersji: Białoruś będzie wolna lub okupowana do opcji politologicznych. One także są różnorodne: od długiej wersji polskiej poprzez porozumienia opozycji z nomenklaturą rządzącą (okrągły stół, jak w Magdalence), wersja wenezuelska, prosta zmiana przez Moskwę swojego protegowanego poprzez przewrót pałacowy, do wersji Ceausescu i wiele opcji pośrednich.

A na początku 2020 roku wydawało się. że wszystko będzie z wyborami tak jak zawsze. Prezydent Rosji Władimir Putin tuż przed wyborami wycofał się z wcześniejszej krytyki Aleksandra Łukaszenki i udzielił mu poparcia. Moskwa mogłaby być zainteresowana usunięciem Łukaszenki albo jego osłabieniem, jak miało to miejsce w 2010 roku. Powodów jest wiele. Najogólniej można stwierdzić, że stał się on zbyt niezależny: najważniejsze, że w 2019 roku odżegnał się od głębokiej integracji z Rosją; nie podpisał Karty drogowej integracji, szczególnie punkt 31, faktyczne przystąpienie do Rosji. Oznaczało to dla Wł. Putina konieczność zmiany konstytucji w celu utrzymania władzy. A takich przysług nie zapomina się. Współpraca Łukaszenki z Chinami też musi niepokoić Rosję. A w próbach uniezależnienia się od dostaw ropy z Rosji prezydent Białorusi okazał się wytrwały: utrzymał dostawy ropy nie tylko z Azerbejdżanu, ale i z USA itd.

Tym razem poważni kandydaci 2020 roku na urząd prezydenta Białorusi (W. Babaryko, S. Tichonowski, W. Cepkało) okazale się zwolennikami Rosji. Zwolennicy białoruskiej opcji narodowej (M. Statkiewicz, P. Siewieryniec) nie zostali zarejestrowani. Najniebezpieczniejsi dla Al. Łukaszenki kandydaci (W. Babaryko, S. Tichonowski, W. Cepkało) zostali aresztowani jeszcze przed wyborami prezydenckimi. Została tylko Swietłana Tichonowska, żona Sergieja Tichonowskiego. Akurat ona jako gospodyni domowa nie była rozpatrywana jako poważny rywal prezydenta.

Jednak okazało się zupelnie inaczej. To było głosowanie protestu: każdy, byle tylko nie Łukaszenko. Podobnie było w 1994 r., kiedy głosowano na Al. Łukaszenko, żeby tylko nie głosować na premiera W. Kiebicza. Ogłoszenie oficjalnych wyników wywołało masowe protesty.

Przyczyn masowych protestów jest kilka: pogarszająca się sytuacja gospodarcza w kraju, groźba integracji z Rosją a zarazem i rosyjskie inspiracje buntu w celu osłabienia Al. Łukaszenki; skutki korono wirusa (z powodu kwarantanny setki tysięcy aktywnych obywateli Białorusi zmuszone zostały do pracy zarobkowej w Polsce, Rosji i w innych krajach); otwarte manipulacje podczas głosowania i wyniki głosowania podane na poziomie 80 proc. (a i to okazało się za dużo, być może poziom np. 55 proc. byłby przyjęty spokojniej); nareszcie wszyscy mieli już zwyczajnie dotychczasowego stanu dość, wyrosło nowe pokolenie i inne czynniki.

Skoro otrzymałem ponad 80 proc. głosów to po co miałbym fałszować wybory? Pytał po wyborach A. Łukaszenko. Idąc za tą logiką można dzisiaj zapytać: skoro dotychczasowy prezydent Białorusi we wyborach otrzymał ponad 80 proc. głosów, zaś jego najsilniejszy konkurent S. Tichanowska ponad 10 proc. głosów, to po co siły porządkowe rozpędziły demonstrantów we wieczór powyborczy w Mińsku i innych miastach kraju? Zrobiły to siły OMON tak brutalnie (prawdziwy «gestapomon!») że nawet nie tylko za granicą zaczęto protestować, nie tylko samo społeczeństwo Białorusi, ale nawet niektórzy przedstawiciele rządzącej nomenklatury. Wysocy urzędnicy MSW przeprosili za «ekscesy» i żadnych konsekwencji.

Screenshot-2020-08-29-4-ogoszenia-caa-polska-i-polonia

Obecne protesty na Białorusi w stosunku do poprzednich mają ogromny, masowy charakter i obejmują prawie cały kraj. Nie są scentralizowane i mają wyłącznie pokojowy charakter. Wielu działaczy opozycyjnych którzy mogliby poprowadzić te protesty aresztowano jeszcze przed wyborami (M. Statkiewicz, P. Siewieryniec). Inni starzy liderzy opozycyjni – A. Lebedzka, A. Milinkiewicz, А. Sanikow, W. Nieklajew okazali się nie gotowi do tego: nie są dziś po prostu widoczni w ruchu protestacyjnym. Paradoksem dla opozycji okazała się następująca sytuacja: jeśli wcześniej było wielu liderów i niewielu protestujących, to teraz jest odwrotnie: wielu protestujących i niewielu przywódców. Zabrzmi to brutalnie, ale za mało jest liderów społecznych. Osobliwością obecnej sytuacji politycznej na Białorusi jest to, że wszystko może się zmienić już za parę dni, a może dopiero za kilka lat…

Dla Polski zachowanie niepodległości Białorusi, w geopolitycznym planie ma, moim zdaniem, kluczowe znaczenie tak samo jak i możliwość polskich wpływów w tym państwie. A polską mniejszość narodowa na Białorusi może w tym wypadku mieć zasadnicze znaczenie. Utrzymanie niepodległościowych dążeń na Białorusi leży obecnie poza zasięgiem możliwości białoru­skiej opozycji a także i Polski, jeżeli inne będzie porozumienie Rosja – USA. Czy może polityka Warszawy odtrącać największą polską mniejszość na Wschodzie w zamian za niejasny wizerunek «demokratycznej» Białorusi?

Prawdziwym zwycięzcą wyborów jest w mojej ocenie Wł. Putin, ponieważ Al. Łukaszenka znowu został skazany politycznie tylko na Rosję (jeżeli utrzyma się), bowiem nie ma możliwości manewru politycznego otwarcia na Zachód. Prezydent Białorusi w rosyjskim mniemaniu powinien zapomnieć o dwóch kierunkach swojej polityki zagranicznej (Wschód-Zachód), o czym mówi i co próbuje ją realizować od 2004 roku.

Obecnie w Polsce ponownie zwyciężyła polityczna opcja walki o «demokrację» na Białorusi, poświęcając polską mniejszość narodową na korzyść białoruskich nacjonalistów. Gdy Polska działa w imię «najwyższych standardów», to inne państwa rzecz jasna słownie się z tym zgadzając w rzeczywistości zaś skrupulatnie dbają o swoje interesy gospodarcze i polityczne. Nawet w stosunku do Białorusi, choćby takie jak np.: Litwa i Niemcy.

Litwini nie patrząc na sojusznicze stosunki z Polską postrzegają swoich Polaków jako wrogi element i materiał do asymilacji. Natomiast na Białorusi Litwa od dawna prowadzi politykę pragmatyczną: zacieśniają się kontakty gospodarcze, kulturalne i polityczne (do obecnego kryzysu tak było). Litwa jeszcze w końcu lat 90-ch zbudowała i finansuję dwa kompleksy kulturalno-oświatowe dla litewskiej mniejszości narodowej.

Wracając do sytuacji Polaków na Białorusi: paradoks polega na tym, że Białoruś czasów A. Łukaszenki, jest jedynym krajem za polską wschodnią granicą, który nie próbuje niszczyć śladów polskiej kultury i dziedzictwa. Dodajmy, że jest także jedynym krajem za polską granicą wschodnią, który ma tych samych bohaterów narodowych co i Polacy – Adama Mickiewicza, Tadeusza Kościuszko czy Ignacego Domeykę. Władze Białorusi przy tym przyznają, że te wielkie postaci historyczne mają polski rodowód.

Tylko Białorusini za wschodnią granicą na razie nie są do Polaków źle usposobieni, chociaż propaganda jeszcze carska, a potem i sowiecka wiele zrobiły dla powstania wizerunku Polaka-obszarnika, wyzyskiwacza prostego białoruskiego chłopa albo «białopolaka» [2]. I rzecz tutaj nie tylko w biernej mentalności Białorusinów, co w historycznych uwarunkowaniach. Białorusini zbyt późno poczuli się odrębnym narodem. Na terenach współczesnej Białorusi zachodniej Polacy nie tylko byli narodem dominującym kulturalnie, politycznie, ale i liczebnie. Na tych terenach to Białorusini byli mniejszością narodową i zachowali to w pamięci etnicznej [1]. Natomiast na terenach Białorusi wschodniej sytuacja była inna. Tutaj Polacy byli mniejszością narodową. Tutaj chłopi białoruscy w czasie powstania styczniowego za 3 ruble z zachęty władzy carskiej wydawali polskich powstańców [3]. Tutaj władza sowiecka zorganizowała rzeź Polaków-obszarników (klasową, wszystkich obszarników, a nie tylko Polaków) i chłopi białoruscy w tym uczestniczyli. Podobne rzeczy już w 1939 roku, robione przez komunistyczne bojówki z wykorzystaniem marginesu społecznego, powtórzyły się w niektórych miejscowościach, w enklawach ludności prawosławnej – Skidlo, Ostryno – w stosunku do polskich osadników, ale na atakowanie polskich wsi już nie odważyli się [1].

Białorusini na terenach byłej II Rzeczypospolitej w znacznym stopniu są pod wpływem polskiej kultury. Obecnie Polacy i Białorusini w tym kraju mieszkają razem szanując nawzajem swoje tradycje. Oficjalnie uznawane są święta katolickie obok prawosławnych, są dość liczne małżeństwa mieszane.

Nie oznacza to jednak, że zawsze tak będzie… I tutaj są problemy. Ale jednak w stosunku do tego, co tutaj może powstać po możliwym dojściu do władzy białoruskich nacjonalistów, są one nieznaczne.

Hołubieni i finansowani z Polski białoruscy nacjonaliści (akurat oni tworzą trzon opozycji) twierdzą, że Mickiewicz, Kościuszko czy Domeyko są Białorusinami, a Tadeusz Kościuszko w ogóle jest najbardziej znanym na świecie Białorusinem. Nie mówiąc już o królach polskich i wielkich książętach litewskich, którzy też oczywiście byli Białorusinami tylko że byli nieświadomi tego. Uparcie także twierdzi się w tych środowiskach, że na Białorusi nie ma Polaków, a są tylko białoruscy katolicy, albo spolonizowani Białorusini. To te ugrupowania polityczne oskarżają Kościół katolicki na Białorusi o polonizację Białorusinów, tak jak w dawnych czasach, jak i obecnie [1-2; 7-8 i in.].

W odpowiedzi na prośby Związku Polaków na Białorusi o oficjalnej pomocy Polakom na Białorusi i odbycie wizyty do Mińsku, ówczesny minister spraw zagranicznych Włodzimierz Cimoszewicz (były komunista, obecnie kryminalista w Brukseli) powiedział, że nie pojedzie do dyktatora nawet w sprawie polskiej mniejszości narodowej... (taki był zasadniczy!). A teraz ... przyjeżdzają do prezydenta Białorusi nie tylko polscy prawicowi politycy (Stanisław Karczewski, Witold Waszczykowski), ale też i zachodni – Angela Merkel, Francois Hollande, John Bolton i inni. Roman Giertych chociaż przed zdradą, podczas kryzysu ZPB w 2005 roku, próbował coś zrobić ... I wszystko mogło być inaczej i w stosunkach: Polska – Białoruś. A także Polacy na Białorusi mieliby się lepiej.

W 2004 roku polskie elity polityczne pod wpływem sukcesu «pomarańczowej rewolucji» na Ukrainie poszły w kierunku wykorzystania Związku Polaków na Białorusi do rozgrywki przeciwko Łukaszence. O tym, że ZPB, podobnie jak i Polska Macierz Szkolna, mają w swym statucie określoną działalność kulturalno-oświatową, a prawo białoruskie zabrania organizacjom społecznym prowadzenia działalności politycznej, w Polsce dobrze wiedziano. Wprost stwierdzano, że ZPB powinien być «apolitycznym» stowarzyszeniem, które nie będzie występowało przeciwko reżimowi Łukaszenki. Jak wiadomo pomoc Polski w «demokratyzacji» Białorusi to jedno, a konflikt z wykorzystaniem Polaków jako narzędzia, to drugie. Albowiem obecnie oficjalny ZPB faktycznie nie działa i niemożliwe jest prowadzenie działalności statutowej nieoficjalnego ZPB (nauka języka polskiego, rozwijanie kultury itp.) na nielegalnеj pozycji.

W marcu 2005 roku, na VI zjeździe Związku Polaków na Białorusi poprzez różne manipulacje pozaprawne (w tym także i kryminalne) jego prezesem została Andżelika Borys. Władze Białorusi dobrze wiedziały, jak doszło do kryzysu i tej zmiany (bowiem także ją popierały), jakie były cele tej operacji (i jakie instytucje ze strony polskiej to realizowały) i co tak naprawdę ma za zadanie do zrobienia grupa Borys. Można domniemywać, że dla niektórych ośrodków władzy w Mińsku działalność grupy Borys była na rękę, bo praktycznie osłabia znaczenie polskiej mniejszości i paraliżowała działalność ZPB (tego legalnego). Wskazywać na to może także wyjątkowa tolerancja reżymu dla samej Borys, która nawet po występach w Strasburgu, gdzie jako obywatelka Białorusi oskarżała jej dyktatorskie władze o wszystko co najgorsze – swobodnie wróciła do kraju i nadal prowadziła swoją aktywność. A więc za polskie pieniądze, polskimi rękami niszczyło się polskość na Białorusi.

Polskość na Białorusi po 2005 roku (jak pisano już nie jeden raz) w tej sytuacji jest niszczona polskimi rękami i za polskie pieniądze: zniknęła większość struktur terytorialnych, zniknęła polska prasa, radio, telewizja, ponad 3-krotnie spadła liczba dzieci uczących się języka polskiego po 2005 roku itd. [4]. SLD Kwaśniewskiego-Rotfelda, PIS Kaczyńskich i PO na czele z Donaldem Tuskiem włączyły w 2005 roku Związеk Polaków na Białorusi, to znaczy: polską mniejszość, do polityki na Białorusi. Dłońmi grupy Gawina-Borys wciągnięto ZPB do białoruskiej walki politycznej po stronie białoruskich nacjonalistów we wyborach prezydenckich 2006 roku. Wszędzie na świecie działa zasada, że mniejszość narodowa jako zbiorowość nie włącza się do polityki po żadnej stronie. Oczywiście, osobiście każdy Polak na Białorusi jako obywatel tego państwa może być członkiem każdej legalnej partii, ale to już jego wybór osobisty.

Mamy bardzo niebezpieczną tendencję dzielenia Polaków na Białorusi na «prawdziwych» i «nieprawdziwych». To skandaliczne, że ludzi nie mających zamiaru brania udziału w robieniu jakiejkolwiek nowej, kolorowej rewolucji nazywa się «zdrajcami» czy «pseudo-Polakami». Chcę jeszcze raz powiedzieć, że nikt w rządowej Polsce nie ma prawa oceniać tego, kto jest dobrym Polakiem a kto nie. Nie ma Polaków Łukaszenki i nie ma tzw. Polaków Tuska – są etniczni Polacy na terenach obecnej Białorusi, na ziemi która od wieków jest ich ziemią.

Część polityków polskich znowu to zrobiła 2010 roku wbrew interesom Polski włączając się w walkę o rzekomą demokrację na Białorusi razem z oficerem KGB, wychowankiem akademii KGB ZSRR – T. Gawinem. W 2010 roku, z polecenia D. Tuska, minister Kudrycka zatrudniła zawodowego oficera KGB na etacie w byłej swojej uczelni w Białymstoku. Zawodowy oficer KGB T. Gawin wykładał europeistykę (!) dla polskiej młodzieży za pieniądze polskiego podatnika (jak mówili w Białymstoku – KGB-istyke), a więc uczył Polską Młodzież zasad demokracji. Trudno to nawet skomentować. W stosunku do kategorii byłych oficerów KGB, to w swego czasu inny wychowanek akademii KGB ZSRR – Wł. Putin oświadczył jako znawca tematu, że byłych w tej slużbie nie bywa. W naszym przypadku dodatkowym argumentem jest Natalia, żona T. Gawina (jak okreslil to sam Gawin: rodowita Rosjanka, posiadająca Kartę Polaka) jest córką generala KGB ZSRR – FSB Rosji, obecnie w stanie «spoczynku», ale jak wytłumaczył to już sam Władimir Władymirowicz Putin: spoczynku w tej służbie nie bywa.

Ciekawe, że te wysokie powiązania miały intrygujące odzwierciedlenia. Tak np. podczas samitu OBSE w Istambule w 1997 roku B. Clinton i Al. Kwaśniewski skrytykowali Białoruś za łamanie praw człowieka. Wtedy to podczas osobistego spotkania Al. Kwaśniewskiego i Al. Łukaszenki prezydent Białorusi wręczyl prezydentowi Polski jako odpowiedż na krytykę, list obecnego prezesa ZPB T. Gawina. W nim ten «wojownik za demokrację» na Białorusi podziękował prezydentowi Białorusi Al. Łukaszenko za troskę i opiekę nad Polakami z Białorusi. Długo potem dziennikarze opisywali minę Al. Kwaśniewskiego... Nawiasem: T. Gawin nigdy nie potrafił wytłumaczyć, dlaczego to napisał ten list bez zgody Rady Naczelnej ZPB i jak to zrozumieć, że na Białorusi krytykował reżym, a za granicą go bronił.... Tylko że w Polce panujący jakość o tym szybko «zapomniały».

Polska przez te wszystkie dziesięciolecia nie miała koncepcji polityki wschodniej opartej na naturalnym lobby – polskiej grupie narodowej, która w wielu regionach Grodziеńszczyzny jest we większości. Stąd mamy nieudolność polskich dyplomatów w kwestii Polaków na Białorusi. Doktryna Giedroycia jest dla nas spisaniem na straty. To pisałem jeszcze w 2003 roku [6]. (Więź, nr 1, 2003). Czy Polacy na Białorusi są spisywani na straty? Nie chodzi o dołączenie do Polski, ale o rozwiązanie problemu Polaków na Białorusi. Pomoc: nie tylko materialną, ale przede wszystkim prawną i polityczną.

Karta Polaka to jest rozwiązanie tymczasowe. Ponadto okoliczności i forma jej wprowadzenia sprawiły, że często nie jest otrzymywana przez rdzenną ludność z prowincji, ale przez przywódców białoruskich organizacji nacjonalistycznych, a nawet białoruskich przemytników. U nich ona otrzymała nazwę «książeczki pracy». Białoruskie strony internetowe są pełne ogłoszeń o możliwości uzyskania Karty Polaka i cenie za tę usługę. Nietrudno zgadnąć, kto za tymi geszeftami stoi.

Screenshot-2020-08-29-list-3-25-08-2020-artykul

Musi być wprowadzona instytucja podwójnego obywatelstwa dla wszystkich chętnych Polaków ze Wschodu w tym i z Białorusi. Nasi dziadowie i ojcowie mieli polskie obywatelstwo i nigdy od niego się go nie zrzekli. Oznacza to, że wszyscy ich potomkowie powinni automatycznie otrzymywać polskie obywatelstwo. Podobnie jak to zrobiły to Niemcy, Węgry czy Izrael. A także rząd Polski to czyni w stosunku do Żydów, którzy wyjechali z PRL po 1968 roku. Czy zaniechanie wypełnienia tego naturalnego obowiązku ma znaczyć, że Polacy na Białorusi są spisywani na straty przez rządy we Warszawie?

Оrganizacje mniejszości narodowych, a tym najbardziej Polacy na Białorusi, nie mogą się politycznie angażować. Mniejszość narodowa nie może zajmować się obalaniem reżymu. Może to stać się dla niej wielkim zagrożeniem i narazić ją na zarzut dążenia do polonizacji Białorusinów. Niezauważalnym sukcesem ZPB w latach 2000-2005 było to, że twardo trzymając się deklaracji apolityczności ZPB miał kilka lat względnej – jak na tamtejsze warunki – swobody. Nikt nikogo z lokali związkowych nie wyrzucał, działalności kulturalno-oświatowej nie zabraniał [6].

Obecna polityka w stosunku do polskiej mniejszości narodowej na Wschodzie nie zdała egzaminu jeszcze i z innych powodów: na zupełnie boczne tory zeszła sprawa odbudowy szkolnictwa i tworzenia polskiej inteligencji. Polska sama buduje szkoły, zamiast prowadzić rozmowy z rządem Białorusi o otwarciu takich szkół w regionach, gdzie przeważa ludność polska. Studia w Polsce, zamiast pomagać w tworzeniu polskiej inteligencji na Wschodzie, stały się dla części młodzieży możliwością wyjazdu do Polski na stale, a dla rządu Białorusi możliwością wypuszczenia pary z kotła [7, s.119]. Tylko w Grodnie (gdzie oficjalnie mieszka ok. 80 tysięcy Polaków, a właściwie jest ich ponad 2 razy więcej) nie ma Centrum Kultury Polskiej. Ale jest np. takie Centrum kultury azerskiej. W swoim czasie marszałek senatu RP Longin Pastusiak odmówił wsparcia dla projektu Związku Polaków, nie udzielił mniejszości polskiej na Białorusi pomocy w budowie takiego Centrum kultury polskiej.

Trudne są w Polsce do zrozumienia problemy relacji: Polacy na Białorusi – państwo białoruskie i białoruski ruch narodowy. We współczesnej Polsce, zaangażowanej we wspieranie białoruskich narodowców, panuje powszechne przekonanie o tym, że zwycięstwo demokracji w RB rozwiąże także problemy białoruskich Polaków. W szczególności tą wersję dla polskiej młodzieży, w tym z Białorusi, proponował Jan Malicki, dyrektor Szkoły Studiów Wschodnich UW. Mitologia tutaj, to budowanie sojuszu z białoruskim i ukraińskim nacjonalizmem [5, s.170].

Większość działaczy białoruskiego ruchu narodowego mówi o istnieniu na Białorusi Polaków jedynie jako Białorusinów-katolików, lub «opolaczonych» Białorusinów. Niestety to nastawienie nie należy do przeszłości. Białoruskie środowiska narodowe we wszystkich okresach i przy każdej politycznej okazji zasadniczo kwestionują istnienie Polaków na Białorusi a relacje z Polską i polskością w przeszłości traktują jako zawsze społecznie szkodliwe [8, s.164].

W początkowym okresie grupa Łukaszenki jako jedyna nie deprecjonowała miejscowej polskości a Łukaszenko zabiegał o poparcie ZPB odwiedzając Grodno. Z tego okresu znana jest jego wypowiedź o tym, że «Poliaki w Grodno eto naszi ludzi!» [8, s.166]. Później, wielokrotnie odnosząc się do «sprawy polskiej» na Białorusi, nigdy nie twierdził, że są to spolonizowani Białorusini. Powiedział «to są moi Polacy» [8, s. 166]. Al. Łukaszenko w Stambule 1996 roku deklarował, że liczba Polaków na Białorusi wynosi 1,5 mln. Dzisiejsze niepokoje i prześladowania ZPB to, naszym zdaniem, kwestia autorytaryzmu, to znaczy niedopuszczalne są niezależne instytucje, a nie etniczna polonofobia reżimu.

Od czasu do czasu oficjalne białoruskie dziennikarstwo przedstawia Polskę i polskie organizacje publiczne jako niemal bastion zła: mówią, że ma zakusy na część białoruskiego terytorium, a nawet popierało próbę «zamachu stanu». Co najmniej dwukrotnie w 2011 roku (a teraz znowu w 2020 roku) białoruski prezydent Aleksander Łukaszenko stwierdzał, że Polska ma zakusy na terytorium Białorusi. Przywódcy Polski, jego zdaniem, «śpią i widzą, że granica przebiega pod Mińskiem, nie mogą się zgodzić, że granica jest tam, za Grodnem». Oskarżając Polaków o zamiar «odcięcia części zachodniej Białorusi» oficjalny przywódca obiecał: «Dopóki ja tu mieszkam i istnieję jako prezydent kraju, oni nie będą widzieć tego, jak własnych uszu. Nasz kraj jest jeden, integralny i niepodzielny» [9-10].

Historycy i krajoznawcy białoruscy wygenerowali dominującą do dzisiaj tzw. narodową koncepcję historii Białorusi. Politolodzy i dziennikarze formułowali tezy o jedności etniczno narodowej mieszkańców współczesnej (i historycznej) Białorusi, w której ideowo rzecz ujmując nie było miejsca na wpływy i dorobek kulturowy Polaków tych ziem [8, s. 167].

Nie udało się przezwyciężyć tendencji do upolitycznienia historii we współczesnej białoruskiej historiografii, o czym świadczy przykład historii Białorusi opublikowany w Lublinie w 2002 roku (za polskie pieniądze) przez autora wiadomego, białoruskiego historyka Z. Szуbieki. Autor stwierdza: «… biorąc pod uwagę obecną sytuację, należy dążyć nie do kulturowego modelu ludu (etniczny, obiektywny), ale do modelu funkcjonalnego. Wszystko na Białorusi jest białoruskie. Wszyscy obywatele Białorusi to Białorusini» [11, s. 505]. To próba wypracowania przebiegu stopniowej asymilacji – wszystkiego w kraju do białoruskości. Badany problem stał się w mniejszym lub większym stopniu przedmiotem licznych publikacji w szeregu białoruskich publikacji o charakterze ogólnokrajowym i na stronach internetowych, takich jak «Białoruski Partizan», a zwłaszcza na stronie czasopisma «Arche-Paczatak».

W 2018 roku białoruskie środowiska narodowe prowadziło «patriotyczne akcję upamiętniania «białoruskich obrońców Ojczyzny» kiedy obok polskich miejsc pamięci o powstańcach styczniowych 1863 r. stawiano białoruskie znaki. W ramach akcji ustawiane pamiątkowe «strzały» w miejscach pochówków bohaterów, «walczących o Białoruś» [12].

Portal dotowany przez Polskę, białoruskiego Radia «Racyja» (Racja), wskazujący wsparcie finansowe MSZ RP, Fundacji Solidarności Międzynarodowej oraz Fundacji «Polska Pomoc», z wyraźną aprobatą poinformował o tej «społecznej akcji». Organizatorzy akcji – działacze wspieranego przez Polskę Białoruskiego Frontu Ludowego (BNF, wedlug którego na Białorusi są tylko Białorusini-katolicy, lub «opolaczoni» Białorusini) oraz partii «Za Wolność» Aleksandra Milinkiewicza [12]. W Polsce, prezentowany jest on jako demokrata, uważany za polityka propolskiego (!?), któremu na «pożarcie» w 2005 roku oddała oficjalna Warszawa Kwaśniewskiego-Rotfelda Związеk Polaków na Białorusi [13, s. 229].

Na Grodzieńszczyźnie te «strzały» ustawiono przy pomnikach polskich powstańców w powiecie Mostowskim, na mogile 12 powstańców we wsi Pacewicze oraz w Miniewiczach koło historycznych Bohatyrowicz przy już upamiętnionej mogile – kopcu 40-tu powstańców – (opisanej przez Elizę Orzeszkową w powieści «Nad Niemnem») [12].

Działania białoruskiej administracji państwowej polegają na «dodawaniu» krzyży prawosławnych do krzyży katolickich, odnowionych lub odrestaurowanych przez miejscowych Polaków, nawet w miejscach, gdzie prawosławnych nigdy prawie nie było. W tych przypadkach, czyli akcjach depolonizacyjnych, nie ma rozbieżności między władzą a białoruską opozycją [12]. A Polska? Polska, wbrew interesom własnych i lokalnych rodaków, udaje, że tego nie zauważa. Ponadto finansując te organizacje, wspiera ich antypolskie działania. To nie jest novum [12].

Najbardziej wymownym jest nadpis po białorusku: «Айчына абаронцам сваiм. Беларусь перадусiм». Po polsku to znaczy – «Ojczyzna swoim obrońcom. Białoruś ponad wszystko». A po rosyjsku to znaczy – «Родина своим защитникам. Беларусь превыше всего», po nieniecku to znaczy – «Vor allem Białoruś» albo «Białoruś über alles». Czy to nic nie przypomina? Dlaczego nikt w Polsce nie zwrócił na to uwagi, a tylko sfinansował?

Jaki jest stosunek do «kwestii polskiej» na Białorusi może wskazać tak nazwany powszechny front odrodzeniowy reprezentowany przez narodowo zorientowanych historyków, krajoznawców, politologów oraz dziennikarzy. Białoruskie kręgi nacjonalistyczne (głównie grupa Białoruskiego Frontu Ludowego Zianona Poźniaka) w polskim odrodzeniu narodowym widziały zagrożenie dla tożsamości białoruskiej a nawet integralności terytorialnej państwa. Aktywne poparcie powyższego białoruscy narodowcy znaleźli praktycznie w całym (bez podziału na łukaszenkowskie i narodowe) środowisku białoruskich intelektualistów, zwłaszcza historyków [8, s. 166].

Autorzy białoruscy, generalnie zwolennicy tezy «opolaczania i okatoliczania», bazują na tym, że «historia nie zna wielkich migracji z Polski na teren WKL» [14, с. 259]. Stąd prosty i jednoznaczny wniosek uzasadniający powszechne twierdzenie, że współcześni «Polacy» na Białorusi, to w sposób oczywisty «skatolicyzowani», «spolonizowani» Białorusini [15, s. 38]. Z. Winnicki podał jako najbardziej oczywisty przykład takiego podejścia pracę I.A. Sarakawikа, oficjalnie rekomendowaną przez białoruskie Ministerstwo Edukacji do studiowania na wszystkich uniwersytetach na Białorusi [16].

Nawet umiarkowana S. Aleksijewicz znana jest z szeregu antypolskich wypowiedzi. Podczas spotkania z czytelnikami w bibliotece na nowojorskim Brooklynie 12 czerwca 2016 roku białoruska noblistka powiedziała, że «Polacy najgorzej ze wszystkich traktowali Żydów». W rozmowie z dziennikarzem gazety «Rzeczpospolita» potwierdziła swoją tezę, powołując się m.in. na książki Jana T. Grossa [17]. «Wiele lat temu zostały opublikowane badania Jana Grabowskiego z Uniwersytetu Ottawy «Polowanie na Żydów» oraz trzy książki Jana Tomasza Grossa «Sąsiedzi», «Strach» oraz «Złote żniwa». (…) Gross przepytał setki świadków i podał niepodważalne dowody, że odpowiedzialność za to ponoszą nie tylko faszystowscy pacyfikatorzy, ale i Polacy, którym płacono za to wódką, chlebem oraz cukrem» – mówiła Swietłana Aleksijewicz, wymieniając szereg zdarzeń opisanych przez Grossa. Powołała się na niego także wówczas, gdy zapytano ją o jej słowa, że «Księża podczas kazań mówili: zabij Żyda» [17].

«Kiedy pisałam swoje książki, – mówiła dalej S. Aleksijewicz, dużo jeździłam po Białorusi. Słyszałam takie same opowieści od mieszkańców zachodniej Białorusi. Nikt nie podważa winy faszystów, ale niestety, mieli oni wielu dobrowolnych pomocników wśród lokalnych mieszkańców» [18]. Ciekawe, czy tym samym S. Aleksijewicz chce powiedzieć, że ludność zachodniej Białorusi to są tylko Polacy? Problem polega na tym, – twiedziła S. Aleksijewicz, że wasze społeczeństwo ma niejednoznaczny stosunek do książek, które opowiadają prawdę o powyżej wspomnianych faktach. Zarówno wy, Polacy, jak i my nie omówiliśmy jeszcze bolesnych momentów swojej historii [18]. Zapytana o to, że skoro z jej słów niezbicie wynikało, że Polacy mieli gorszy stosunek do Żydów niż Niemcy, to czy uważa, że Polacy odpowiadają za Holokaust, odparła: «Zawsze staram się pisać prawdę. Tę drogę wybrałam dawno» [17].

Wszystko to znalazło odzwierciedlenie w tej części «zawodowych Polaków» z grupy T. Gawina – i jego nominowanej – A. Borys. T. Gawin od wielu lat związany jest z białoruską nacjonalistyczną opozycją i w kierunku wsparcia opozycji usiłował upolitycznić działalność ZPB. Oświadczył on nawet jeszcze w 2004 roku, w upojeniu, tą linią na Radzie Naczelnej Związku Polaków na Białorusi, że nie jest Polakiem, ale Białorusinem polskiego pochodzenia [19]. Jakaś po prostu polityczna fantastyka w stylu tygla narodów w USA.

Dowodem może być oświadczenie także Anżeliki Borys. W toku dyskusji o współczesnych problemach białoruskiej identyfikacji narodowej stwierdziła, że taka identyfikacja występuje. «Mówiąc Białorusini mam na uwadze także Polaków mieszkających na Białorusi, którzy jako grupa autochtoniczna powinni także uczestniczyć w formowaniu tej [białoruskiej] identyfikacji» [8, s. 166]. Znowu Białorusinka „polskiego” pochodzenia za polskie pieniądze.

Podobnie wypowiedział się A. Pisalnik (redaktor naczelny «Głosu znad Niemna na uchodźstwie»), pełen szacunku dla białoruskich interesów: «na Białorusi żyje ok. 400 tys. Polaków. Nawiasem mówiąc, niektórzy przywódcy polskiego ruchu uważają, że Polaków jest więcej. Ktoś nawet nazywa te liczby milionem, ale to powoduje wielki opór ze strony owych braci-Białorusinów, ponieważ ich żal o to ściska. Dlatego uważam na przykład, że konieczne jest przyjęcie oficjalnych statystyk, oficjalnych danych do spisu powszechnego, stąd nas, Polaków, mieszka na Białorusi 400 tysięcy» [20].

Obecnie Białoruś, moim zdaniem, w najbliższej perspektywie powinna dążyć do modelu republiki parlamentarnej i statusu państwa neutralnego. Tylko wtedy można stworzyć warunki do działania polskiej grupie narodowej na Białorusi: odrodzenie kultury i edukacji narodowej, tożsamości narodowej, stworzenie partii politycznych reprezentujących interesy polskiej mniejszości narodowej. Rosja może zgodzić się tylko na tą opcję, przy korzystnym zbiegu okoliczności w 2020 roku. Polska obecnie nie ma instrumentów politycznych (soft power) aby wpływać na te procesy, bowiem przez dziesięciolecia nie miała koncepcji polityki wschodniej opartej na naturalnym lobby – polskiej grupie narodowej.

W dłuższej perspektywie Białoruś przy kolejnym osłabieniu Rosji wejdzie do wspólnoty państw europejskich. 25.08.2020. Grodno.

PDF: Czy Polacy na Bialorusi CB7 Prof. Tadeusz Kruczkowski Grodno SSetKh ZECh von Stefan Kosiewski RAP na KEP FO... by Stefan Kosiewski on Scribd

sowafrankfurt.wordpress.com/2020/08/29/na-berlin-demokratischer-widerstand-auf-nach-berlin/

  1. Kruczkowski, T. Polacy na Białorusi na tle historii i współczesności / T. Kruczkowski. – Słonim, 2003. – 271 s.
  2.   Winnicki, Z. ó / Z.J. Winnicki. – Wrocław, 2003. 621 s.
  3. Самбук, С. М. Политика царизма в Белоруссии во II половинеХIХ в. / С. М. Самбук. – Минск, 1980. – 224 с.
  4. Kruczkowski, T. Niektóre aspekty kryzysu wokól ZPB w 2005 roku / T. Kruczkowski // Е С и восточнославянский мир. Сборник  научных статей.   – Grodnо, 2008. – S. 99–117.
  5. Kruczkowski, T. Czy Polacy i Białorusini są spisani na straty? / T. Kruczkowski // Więź. – Warszawa, 2003. – № 1. – S. 166–173.
  6. Tarczyńska, A. Raport mniejszości / A. Tarczyńska // Fakty i Mity. 2010-02-28.https://fakty.interia.pl/prasa/przewodnik-katolicki/news-raport-mniejszosci,nId,853349,nPack,2 (дата обращения: 05.10.2019).

Ocena     najlepszy   1 2 3 4 5   śmieć

Komentarze

Pokażstandard | od aktywnych | ostatni wpis | wszystko
Nie dodano jeszcze żadnych komentarzy


Nowy komentarz

Temat:
Imię:
Informacja e-mailem. *:
Komentarz:
[*1*] [*2*] [*3*] [*4*] [*5*] [*6*] [*7*] [*8*] [*9*] [*10*] [*11*] [*12*] [*13*] [*14*] [*15*] [*16*] [*17*] [*18*] [*19*] [*20*] [*21*] [*22*] [*23*] [*24*] [*25*] [*26*] [*27*] [*28*] [*29*] [*30*] [*31*] [*32*] [*33*] [*34*] [*35*] [*36*] [*37*] [*38*] [*39*] [*40*] [*41*] [*42*] [*43*] [*44*] [*45*] [*46*] [*47*] [*48*] [*49*] [*50*]   [b] [zdjęcie]
Proszę odpowiedzieć cyfrą: Suma pięć i trzynaście