Pomiluj FO315 Detabuizacja von Stefan Kosiewski 20140308 Do Premiera Izraela, Benjamina Netanyahu. ZR

Napisał sowa (») 8. 3. 2014 w kategorii Stefan Kosiewski, czytaj: 674×
kirche/sowa-biskup-limburga.jpg

Izrael ewakuuje rannych z Ukrainy niemieckimi samolotami. Izraelski rząd milczy w tej sprawie, ale niezależne media żydowskie informują; a propos szkoda, że Mirek Chojecki, Członek masońsko-trockistowskiego KOR-u nie działa już dzisiaj w podziemiu, nie robi za niezależnego wydawcę polskiego, bo z wydawania wierszy idzie jednak wyżyć, jak szczerze przyznał mi na Frankfurckich Targach Książki przed 14 laty Ryszard Krynicki, dobry poeta, skondensowany, nierozlewny i człowiek z Poznania, kolega posła Grupińskiego, kolegi premiera Tuska, bliski. Bo geszeft na książkach jest i zawsze był do zrobienia dla tych, co znajdą kupca na wydane przy pomocy dotacji przeróżnych pozycje. Pomogą potem tacy ludzie szlachetnie,  nieodpłatnie, filantropijnie zakładać stowarzyszenie wolnego słowa. Niejedno dało by się jeszcze zaktualizować, jak oprogramowanie doładować z internetu.  

Stefan Kosiewski 244 osoby mają Cię w kręgach Kręgi rozszerzone  -  04:34

Polacy i Katolicy wspierają w potrzebie nie tylko żydów kierowani światłem nauki Ducha św., który przemawia Jezusa ustami w Nowym Testamencie nakazując Bogu Naszemu mówić o żydu żyjącym w Samarii same piękne rzeczy, stąd mamy i przypowieść i powiedzenie samo: Miłosierny Samarytanin, Bliźni.  Nowe i Jedyne Przykazanie Miłości mamy od Pana Jezusa Chrystusa Naszego: Będziesz miłował Pana Boga swego ze wszystkiego serca swego, ze wszystkiej duszy swojej i ze wszystkich sił swoich. A Bliźniego swego - jak siebie samego.

QR code for this recording:

Wounded Ukrainian protesters airlifted to Israel for medical treatment

Podczas hitlerowskiej okupacji Polski miłował tak żyda, symbolicznie już mówiąc, Polak Bartoszewski. Tak się złożyło, że będąc już w Niemczech osobą publiczną, o ustalonym statusie, jako taki zaprosiłem tegoż Władysława, albowiem Władysław także miał na imię mój śp. Ojciec, którego żydokomuna skazała w 1945 r. i poszedł siedzieć przez to do amnestii, żeby przyjechał do Frankfurtu i wystąpił na akademii w Dresdner Banku, coś powiedział. Chociaż Jeremi Sadowski z Rozgłośni Polskiej Radia Wolna Europa, u którego bywałem w Monachium, zapytał mnie czytając z filiżanki w kawiarni przy Krakowskim Przedmieściu we Warszawie, co Bartoszewski może powiedzieć? Jarek był asystentem Kołakowskiego, też z KOR-u, chociaż na emigracji.  

Oczyma spijałem jego słowa z warg niczym upragniony alkohol, z wolna cedzone, po namyśle mądrego człowieka, aby na płótnie pamięci słuchacza pozostał osad kształtu postaci, rzeczy, odniesień, aby pozostał nauką, skałą, na której kreślić można własnoręcznie strzałki i linie dla drugiego. Dostałem prowizję za uskutecznione pośrednictwo, na konto Polskiego Stowarzyszenia Szkolnego OSWIATA,  łaskawą ręką Herrn Arthura Majera, którego mam gdzieś nawet na fotografii, chociaż przede wszystkim w serdecznej pamięci nie tylko za tę jedną pomoc okazjonalną, przekazaną na rzecz prowadzonego przeze mnie nauczania języka polskiego w trzech kolejno szkołach państwowych Frankfurtu. Po co teraz o tym wszystkim wspominam?  

    

 Otóż czasem drobna kwota może utrzymać przy życiu chorego, jeśli starczy na lekarstwo. Dotacja jednorazowa, skromna, za okazaną uczynność, może pomóc np. dzieciom pozostać przy dodatkowym nauczaniu języka ojczystego, które jest zarazem i przygodą harcerską i zabawą w topienie Marzanny, lub Topienie Hamana, skoro jesteśmy przy kulturze żydowskiej i wiosna rusza Krutynią na Mazurach, po której papież z Wadowic, Biskup Krakowa raz tylko chyba spłynął kajakiem w życiu, ja zaś z tą rzeczką złączyłem i pierwszą rybę na haczyku wędki chłopca i raka pierwszego, złapanego na odwagę (chodzi o to, żeby włożyć rękę w ciemno, pod skarpę przybrzeżną, a rak sam już się złapie, przyczepi szczypcami do palca dziecka), itd. Tak samo omotała mnie Krutyń jak rzeczka, która w 66 r. ubiegłego wieku zalała latem park po kilkudniowych deszczach i świeciło z dala pustkami zalane wodą rzeczną kino Uciecha w Czeladzi i puste ławki pośród kasztanowców i cały plac był zalany aż po dom handlowy, który postawiono dopiero później, na miejscu zalanego domku drewnianego z ogrodem, typowego przykładu zabytkowej architektury drewnianej Zagłębia Dąbrowskiego; Marek Mrozowski, kolega z harcerstwa, polecił jako burmistrz zburzyć ten dom handlowy, by sprzedać plac pod stację benzynową w samym sercu miasta.

Kosiewski-kranz

Ktoś na tym zarobił, żeby głogi dorodne nie pachniały upojnie w alejkach młodym, lecz tonęły drzewa i krzewy w oparach benzyny i ropy. Lubię Marka, miłą miał Małżonkę, szkoda, bo dobrego serca, charakterem podobna Bubisowi, w którego domu przy Schumanstrasse na Westendzie we Frankfurcie także bywalem gościnnie, serdecznie przyjmowany ze zrozumieniem, kiedy tylko szukałem wsparcia dla Sprawy opieki nad polskimi mogiłami w Niemczech ze strony Szefa Centralnej Rady Zydów w Niemczech.  

Arno5

Marek zaprosił do Czeladzi kardynała Paryża, Lustigera, ja zaś w innym czasie kuzyna tegoż kardynała, Arno Lustigera, autodydaktycznego historyka na spotkanie z Polakami i wspólną rozmowę przy herbatce o różnych sprawach. Wspominaliśmy też Będzin rodzinny obu zacnych  żydów, z których jeden konwertował na katolicyzm, aby zostać księdzem, biskupem. Pasterzem Francuzów i Polaków na emigracji we Francji.  

Biskupem Polaków mieszkających we Frankfurcie nad Menem jest młodszy ode mnie człowiek, za którym się wstawiam od pewnego czasu kierowany pytaniem: któż z nas jest bez błędów? Ja także, przyznaję, chociaż sam chleb miałem z pisania nie do jednej gazety, to jednak dałem się pewnego razu podejść perfidnej kobiecie, powiedziałem o jedno słowo za dużo przez telefon, ta zaś skwapliwie wykorzystała okazję, zrobiła z ofiary sprawcę, chwyciła za słówko, pomówiła w szmatławcu. Machnąłem na to ręką.  

Ks. Biskup Franz-Peter Tebartz-van Elst, Przewodniczący Komisji do Spraw Rodziny przy Episkopacie Niemiec, Profesor a też dał się złapać za słowo, które wychlapał w pościechu zaczepiony na lotniku, po wylądowaniu z podróży, za rękaw sutanny kablem od ukrytej kamery, mężczyzny tym razem, któremu spieszyło się osiągnąć pożądany rezultat; robił za dziennikarza mijającego się z etyką dziennikarską,  bowiem zawód: Dziennikarz Niemiecki różni się przecież cechami zawodowymi od zawodu szpicla.  

Wiem o tym, czym jest etyka dziennikarska, której nie było przy zaszczuwaniu księdza, ażeby wykończyć człowieka.

 Wsieci

   Zniszczyć Biskupa - pod takim tytułem opisał natomiast rzecz dobrze w Polsce , w magazynie "w Sieci" młody dziennikarz, autor książek, Grzegorz Górny, który nie płacił dwadzieścia lat bez potrzeby, jak ja, składek do Związku Zawodowego Dziennikarzy Niemieckich, ale to nie szkodzi, albowiem bez tych składek cechuje tego młodego człowieka porządek myśli zaiste niemiecki i niemiecka etyka dziennikarska, którą ukształtowali nota bene w XIX w. żydowscy wydawcy gazet w Niemczech.

  Dziennikarz w Polsce, postronny i rzeczowy obserwator patrzy zatem na rozpętane w Niemczech dla nieszczęsnego biskupa piekło, okiem chłodnym a widząc fakty śmiało mówi prawdę w oczy dokonując przy tym detabuizacji  (naruszając tabu dotyka zmowy milczenia w stosunku do niecnych złoczyńców, których sam już nie wiem, czy nie należałoby wreszcie nazwać sitwą i zgłosić do Prokuratury we Frankfurcie jako bandę osobników o żydowskich nazwiskach ukrytą w strukturach niemieckich mediów, zmówionych w przestępczą sitwę, aby rozwalić Kościół Katolicki, wymusić po trupie biskupa mianowanie na jego miejsce przez Bergoglio barona a zarazem księdza rzymskokatolickiego i wujka hochsztaplera, byłego wicekanclerza, który bezprawnie podawał się za doktora. Dobrego dla siebie i swoich dziekana Frankfurtu trzymającego łapę starca na wielomilionowej rocznie kasie Caritas Frankfurt, a pomawiającego swojego przełożonego haniebnie, w budynku kościoła, przed wiernymi, posoborowo, obżydliwie , bo nie uprzedził go jeszcze żaden prokurator, że za te pomówienia oszczercze może sam pójść za szwedzkie firanki.   

Skoro przy stali, metalu, to wspomnę: rozmawiałem w swoim czasie o dzwonach po niemiecku, z prawdziwym znawcą i miłośnikiem muzyki dzwonów, zaś on miał kolegę, który w Kolonii przyjaźnił się z Kardynałem, jeszcze zanim  zły duch nie wmontował do największej na północ od Alp katedry... przypadek z kolorowych szkiełek rozsypanych jak w laterna magica, przez program komputerowy. Mogłem wyjaśniać po niemiecku dużej grupie ludzi, że tego typu dekonstrukcja Domu Bożego jest w Kolonii nie na miejscu, gdyż jest wojną toczoną przeciwko porządkowi budowniczych. Poeta Polski pisał, aby nie rzucać pereł przed stworzenia nie ludzkie. Ja tego nie powiedziałem, ja wyraziłem tylko swoje zdanie jako Polak i Katolik. Tak samo delikatnie zasugerowałem w języku polskim, że może być udzielona pomoc dla tego kościoła, który Glemp się uparł w Polsce postawić bez pieniędzy i zwracał się o pomoc w tej sprawie jeszcze do nieżyjącego Lecha Kaczyńskiego; Jarosław jako premier także mu nie pomógł, naobiecywał się tylko, zupełnie tak samo, jak Ambasador Izraelski kobiecie w Kijowie.   

  Tymczasem nikt inny nie wie lepiej ode mnie, co to jest cierpienie młodego człowieka, wyczekiwanie na pomoc ze strony obcej ambasady rebelianta w drugim państwie, buntownika roznoszącego po Majdanie zakazane ulotki, piszącego zbuntowane wiersze, a może tylko butelki opróżniającego z wina mszalnego, jak w PAX-ie we Wrocławiu opróżniałem po przyznaniu mi jakiejś nagrody poetyckiej, czy napełniającego butelki i zatykającego szmatą, który teraz obawia się konsekwencji nierozważnych swoich czynów i potrzebuje nie tyle wyspowiadania się z jednego, czy z drugiego grzechu, bo jest żyd niewierzący, nie chodzący do kościoła, nie wierzący w popów, ni obiecankom popadii. Lecz potrzebuje wyjechać pilnie do Polski w grupie takich samych jak on, zagrożonych obecnie  byłych aktywistów Majdanu, na psychoterapię w Ośrodku Wypoczynkowym Ministerstwa Spraw Wewnętrznych RP, o czym mówi się pokątnie, a w parze puszczanej do prasy pobłyskuje ciepłymi światłami lecznica tegoż samego ministerstwa w Głuchołazach, z ośrodkiem Panderoza, który zgłaszałem już do Prokuratury w Polsce, ale przycichło i nie o to chodzi, żeby ścigać, lecz aby ludzie wiedzieli, że ja chcę jeszzze pożyć, bo mam dużo dziwacznych dzieł literackich do napisania i dobrych uczynków do wykonania jak ten, którego nikt mi nie powinien wziąć za złe, a który zamykam w jednym zdaniu:  

Uprzejmie proszę o zapoznanie się z treścią załączonej poniżej po angielsku ulotki, tam jest podany adres internetowy, można zapytać o jaką chodzi kwotę, żeby umożliwić pomoc humanitarną na kierunku Ukraina-Izrael.  Polak prosi o to.     211228083-open-letter-from-ukrainian-wounded-project-supporters


Wracając do rzeczy niedobrych, to we wielu sprawach dużo można jeszcze naprawić, jeżeli tylko chce się zadośćuczynienia, naprawienia krzywd i szkód, a pieniądze na to wszystko znajdą się same. Ot, np. taki Witraż Richtera w Kolonii (Richter-Fenster), jeżeli bohomaz można nazwać malowidłem, to ja zgłaszam projekt do zrealizowania, który może przynieść więcej milionów EURO do kasy Arcybiskupa Kolonii, który sprawuje pieczę nad Biskupem Limburga, niż cała budowa Centrum Diecezjalnego kosztowała na wzgórzu katedralnym, 30, czy 40 milionów, dajmy na to, że i 50 - nikt przecież tego nie zjadł, nie schował do kieszeni, nie zmarnował. Opłacił robotnika za pracę jego, jak nakazuje Pismo. Dokonał zakupów muzealnych. Nie zniszczył, jak w Czeladzi zniszczono cały kompleks zabudowy drewnianej, który stał pod ochroną wojewódzkiego konserwatora zabytków, a Pietrzykowski , wojewoda mianowany wojewodą przez Jarosława Kaczyńskiego, kolega Migalskiego, którego Jarosław musiał wyrzucić z partii  za niesubordynację, za młody był, nie sprawdził się na urzędzie. Nie on jeden, urząd się bez takiego nie zawali. Przyjdzie nowy na jego miejsce, dokona, czy dopuści do większych przekrętów, niż budowa lotniska Berlin-Brandenburg.

Komuna-czeladz

A Marek, to chciał lokalnie, w Czeladzi pozwolić kolegom zalać betonem parking, którego nie ma pod stokiem narciarskim, który dopiero planował zbudować (bez śniegu) na Wzgórzu Bożecha, bo trzeba powiedzieć, że Czeladź, chociaż dużo mniejsza, tak samo jak Rzym stoi wzgórzami.  

Mój projekt, który może przynieść wujkowi barona Guttenberga 50 milionów dolarów, sprowadza się do sprzedania tego dzieła sztuki (Richter-Fenster), bez którego katedra w Kolonii nie zawali się, a Richter nie wstawił za darmo do żadnej synagogi witraża przypadkowego, to po co katolicy mają się mieć za coś lepszego od żydów? Należy zdemontować, wyjąć szkło ze ścian ociekających ludzką krwawicą, belkę w oku Kościoła świętego.  

Richtera prace rynek sztuki wycenia dzisiaj na niezliczone miliony, więc za te miliony EURO, które dostanie Archidiecezja za to dzieło Richtera, będzie można kupić dajmy na to, gdyby już nie było głodnych do nakarmienia, czterdzieści złotych wanien, z.B./ np.  i obdarzyć tymi wannami każdego nowego Dziekana Frankfurtu po tym, którego trzeba było już dawno posłać na emeryturę, bo czy człowiek, który nie liczy się ze słowami, będzie potrafił zarządzać kasą Caritas, na którą składają się darowizny wielu tysięcy ludzi, pieniądze, kosztowności, nieruchomości. I jeszcze mu było mało, jeszcze chciał zniszczyć Swojego Przełożonego, Biskupa Limburga!  

A za co? - Za pedała, odpowiem krótko, a właściwie za dwóch pedałów, którym ks. Kollar pobłogosławił związek homoseksualistyczny (albowiem to już jest chora ideologia Gender, z uznawaniem pedałów za normalnych, spermą od pedała dla pary bezpłodnych lesbijek itd.). Zgorszenia dokonał przed ołtarzem Pana Boga, Jezusa Chrystusa w mieście Wetzlar i za to nieposłuszeństwo ukarał go zwyczajnie zwierzchnik karą przewidzianą, w 2008 r., kiedy mnie skazano w Polsce zaocznie, bez mojej obecności na rozprawie, za rzekomą kradzież dzieciom starej piłki do gry w piłkę nożna. Mafia, o wszystkim powiedziałem zaraz Wałęsie na skype, to mnie zapytał tylko: to, co nie miał Pan co lepszego kraść?

5-07-2008-pilka

Och, Lechu, Lechu, prezydent. Dobrze takiemu, jedzie do Arabii Saudyjskiej i fotografuje się w łazience prawdziwie ze złotymi kranami, a nie pozłacanymi jak prasa ujawniła, że miał Janukowycz. Bo Tymoszenko to miała ponoć wózek inwalidzki na Majdanie, tak ją w krzyżu bolało, ale wczoraj, czy przedwczoraj sfotografowała się na stojaka, w objęciach Tuska, radośnie, takie są kobiety  spontaniczne. Więc dzisiaj schowali ją do kliniki w Berlinie, żeby jutro wypuścić po operacji, niech wtedy dopiero skacze sobie z radości. Niechaj bawi się polityką, w której zamoczyła. Oj, życie, życie. Bawimy się, jak damy.

  We wannie utopił się sam na worku bokserskim we Wiedniu polityk niemiecki Barschel (wrzuć do wyszukiwarki: Uwe Barschel, obejrzyj plamy na czole; czy takie coś wyskakuje na ciele człowieka od uderzenia fal tsunami we wannie hotelowej, czy raczej od czegoś innego? Plamy opadowe na czole u trupa znalezionego we wannie z twarzą do sufitu? A może Tymoszenko wie, co zaszkodziło we wannie Bieriezowskiemu, który tak jakby dostał z Góry, od Najwyższego swój czas, aby pożegnać się z bliskimi, bo tak to jakiś dziennikarz uczynny wspominał. Mnie nie interesują wanny w Arabii Saudyjskiej, lecz cud, który zdarzył się ostatnio w Szwajcarii, gdzie parlament był Za a nawet Przeciw. Równo w głosach, w działce sprzedaży broni do wspomnianego państwa szejków arabskich, sąsiada Izraela, więc były podzielone głosy w parlamencie po równo, zaś społeczeństwo Szwajcarii, wielonarodowe, zdecydowanie było przeciwko eksportowi broni do miejsca zagrożeń, ew. konfliktów. Przewodniczący parlamentu, języczek u wagi, śmieje się do kamery mówiąc: jam jest niewinny, jam nie przegłosował jednym głosem, nie zdecydowałem, oddałem po praostu głos tak samo, jak każdy inny, wiedząc już o tym, jak inni zagłosowali. Dobre, sobie.    

Tą drogą wracamy do punktu wyjścia, pierwszych słów mojego listu do Premiera Izraela: pomiłuj, zmiłuj się, ratuj ludzi rannych, w potrzebie,

Panie Premierze Netanyahu!  

"Nie ma czasu do stracenia. Ludzie umierają z prostych rzeczy, bo nie ma żadnych środków medycznych, medycyny, nic nie ma" - czytamy w izraelskiej gazecie to, co powiedziała agencji żydowskiej JTA Anna Zharova, koordynująca pomoc wolontariuszy na Ukrainie, która wspomniała coś jeszcze o niespełnionych obietnicach ambasadora Izraela.  Uprzejmie proszę nie brać kobiecie tego westchnienia za złe, bo przecież kobiety przywiązują dużą wagę do obietnic, żyją nimi i doznają przez to w życiu rozczarowań. Mężczyźni wolą żyć nadziejami, oczekiwaniami więzionymi w sobie, skrywanymi w każdym łyku ze zatrzymanego oddechu w klatce  piersiowej.  

Bo któż z nas nie chciałby jeszcze chociaż raz stanąć we swoim życiu na skarpie nad rzeczką, która w języku prawdziwych Prusów i Pogan (nie Katolików, czy Protestantów, jeszcze przed przybyciem osadników z Niemiec i z Kurpiów) nazywana była słowem Krutyń, czy Krutynia, które znaczyło: wartka, z licznymi zakrętami, bystra rzeczka, w Staropolszczyźnie na taką rzeczkę mieliśmy nazwę: Brynica.  

Bejt-olam1

Takoż przez naszą Czeladź płynęła zakosami Brynica, zaś pod wzgórzem zamkowym w Będzinie, gdzie fotografowałem macewy i z którego to miasta pochodzili wspominiani uprzednio krewni, zwijała się rozlewając wiosną po łęgach Czarna Przemsza, zupełnie tak samo jak Łeba płynęła pośród zabudowań Słowińców.  

Dzisiaj Prusów i Słowińców już nie ma i nie uświadczy rzecznych zakoli, które znajdzie może jeszcze gdzieś miejscami, na resztówce za Gołonogiem, czy Strzemieszycami na Białej Przemszy. Nie ma tak samo młodzieży wieczorami w dolince Rawy od Szopienic do Zawodzia; wyprostowano betonem tępo za Milowicami nadrzeczne, zielone skarpy, na których jeszcze przed drugą wojną światową, jak wspominała Mama mojej Mamy, Antonina, wygrzewały się w słońcu rzeczne żółwie nie umykając przed dziewczętami, które przyszły do rzeki tylko po wodę do picia, z wiadrami. Gdyby dzisiaj chciał jeszcze takie skarpy i zakola rzeczne ujrzeć w realu, to musiałby chyba zabrać się z papieżem Franciszkiem na pielgrzymkę do Ziemi Swiętej, bowiem taki naturalny potok, bystrząca się w słońcu brynica, jest chyba już tylko rzeka Jordan w swoim górnym biegu.  

Rewitalizacja - tym słowem określa się przywracanie życiu przeszłości. Zniszczonych krajobrazów przez beton, zniszczonych ludzi, sponiewieranych, obrzuconych błotem pomówień. A potrzeba było tak mało, trzech słów zaledwie: Zaufania, Cierpliwości i Wiary. Wiary w Pasterza naszej Diecezji. O to zaufanie, cierpliwość i wiarę apelowałem do proboszcza mojej parafii pytając za pomocą internetu, czy on jest tym, na którego Katolicy i Polacy czekają ale i Chorwaci i Niemcy w naszej Diecezji Limburg i ludzie wielu narodów innych, żeby wykazał odwagę osobistą przeciwstawienia się złoczyńcom jako kapłan Jezusa Chrystusa.   

Czy Pfarrer Marti Sauer jest tym młodym człowiekiem, który powinien zebrać się na odwagę zrozumienia, że stoi przed nim Zadanie:  

Rewitalizacja Biskupa Limburga!    

Irche

Mój ksiądz parafialny, który otrzymuje za wykonywaną pracę pensję, oburzył się początkowo, zareagował obcesowo, z obcasa odburknął coś niezrozumiałego mailem, bo skąd ja, Polak, nie wtajemczony w to, co jest grane, jego zdaniem, mogę wiedzieć, o co biega? Ten ksiądz ma 19 marca 2014 r. , w środę od godz. 9 do 12 zaplanowane jakieś rozmowy z ludźmi w starym budynku parafialnym. Nie przeprosił, to nie pójdę, bo nie wiem, co się kryje pod słowami: Vertrauen, Geduld, Glaube.  

Wiem, że zgodnie z tym, co wyczytałem w izraelskiej prasie, w pierwszym rzucie poleciało już 6 osób, potem 20 do 30 rannych znajdzie w Izraelu pomoc lekarską oraz obywatelstwo Izraela w pierwszym dniu, jak Bronisław Komorowski ewakuowany do Izraela z internowania w stanie wojennym pod pretekstem ślubu z córką żydów i ubowców używających naówczas nazwiska Dziadzia, dzisiaj póki co "pierwszą damą rzeczypospolitej", bowiem fałszywy hrabia, żyd nie Polak, ukrył przed Narodem Polskim najważniejsze fakty ze swojego życia. Jarosław Kaczyński zaprotestował i dlatego zdjęto już ze strony internetowej Prezydenta RP oszukańcze przechwałki półgłupka, fałszywkę ubecką o hrabiowskim pochodzeniu uzurpatora.  

Jeżeli Jarosław Kaczyński ujawni jeszcze kolejne fakty z ukrywanego życia fałszywego szlachcica Komorowskiego, to inne żydy ujawnią całą prawdę Polakom o Kaczyńskim i poznamy nareszcie prawdę o tym, kto kogo zabił pod Smoleńskiem. Kto robił za Abla, a kto był Kainem. Który pierwszy? Nie panowie, lecz żydoubowcy... Który pierwszy do autolustracji, na którą czeka Naród Polski?    

Do detabuizacji tak bardzo potrzebnej, jak pomocy lekarskiej potrzeba dla rannych na Majdanie młodych ludzi, dzieci prawie! Bo chodzi o życie tych osób, Panie Premierze Nethaniahu, a tylko premier Izraela może Ambasadorowi przekazać to, co potrzeba, a co Annę w Kijowie powinno ucieszyć.

  Kkk-kuferki-kiszczak-kosciol

Detabuizacja pomoże Narodowi Polskiemu uwierzyć, że żydy w Polsce, to nie tylko same agenty i durnie, sitwa ubecka, szurki, mafia, oligarchia, bandycka paczka dobrana przez mundurowych w Magdalence według wzrostu.  

Narody nasze, wielkie i wspaniałe od wieków żyją ze sobą w zgodzie i nie jest już rasistowski apartheid kryptosyjonistyczny  dłużej w Polsce potrzebny! Obejdziemy się bez ukrytych żydów, Tusków, przekrętów, Sikorskich oddających Merkel rządy nad Polską jedynie dlatego, że to ona kierowała propagandą w FDJ, enerdowskim związku komunistycznej młodzieży A ta młodzież rządząca dzisiaj Polską nie przeżyła swojego Majdanu, bowiem wolała w tamtym czasie zarabiać krocie na kominach, gdzie wzrok Służby Bezpieczeństwa nie sięgał. Jak Michał, syn Tuska robi, zarobił na smród w gaciach przed prokuratorem za Amber Gold, kiedy ojciec przestanie już być premierem pokrzykującym na konferencjach prasowych, że będzie bronił swojego syna, zamoczonego w to, czy w tamto, bo jest ojcem. A czy milicjanci na Majdanie, do których strzelali snajperzy z polecenia rewolucji faszystowskiej bogaczy, oligarchów żydowskich, to nie mieli ojców? Teraz chodzi o to, żeby tych milicjantów i tych drugich rannych poddać prawidłowemu leczeniu. Potrzeba ludzi o dobrym sercu, aby zapłacić za transport i lekarzowi za jego pracę.  

Frasobliwy-coll

Jezusa zabitego nie przywrócimy życiu, lecz rannych i chorych można poddać w Izraelu hospitalizacji. Nieobecnych w życiu rodzinnym i publicznym należy rewitalizować zaczynając od Biskupa Limburga.   

Shalom i z Panem Bogiem

Z Frankfurtu nad Menem mówił Stefan Kosiewski

https://shoudio.com/user/sowa/status/12081

Pomiluj FO315 Detabuizacja von Stefan Kosiewski 20140308 Do Premiera Izraela, Benjamina Netanyahu. ZR.pdf by Stefan Kosiewski

https://plus.google.com/u/0/116748846165184263175/posts/DEHHZEhyDeh

Ocena     najlepszy   1 2 3 4 5   śmieć

Komentarze

Pokażstandard | od aktywnych | ostatni wpis | wszystko
Nie dodano jeszcze żadnych komentarzy


Nowy komentarz

Temat:
Imię:
Informacja e-mailem. *:
Komentarz:
[*1*] [*2*] [*3*] [*4*] [*5*] [*6*] [*7*] [*8*] [*9*] [*10*] [*11*] [*12*] [*13*] [*14*] [*15*] [*16*] [*17*] [*18*] [*19*] [*20*] [*21*] [*22*] [*23*] [*24*] [*25*] [*26*] [*27*] [*28*] [*29*] [*30*] [*31*] [*32*] [*33*] [*34*] [*35*] [*36*] [*37*] [*38*] [*39*] [*40*] [*41*] [*42*] [*43*] [*44*] [*45*] [*46*] [*47*] [*48*] [*49*] [*50*]   [b] [zdjęcie]
Proszę odpowiedzieć cyfrą: Suma cztery i sześć