Oto Kalksztajn Ecce Homo PDO506 Z Listow do sw. Kosciola sw. na fejsbuku FO von Stefan Kosiewski HERODY Herodenspiel Pidgin_Art SSetKh

Napisał sowa (») 7. 8. 2017 w kategorii OSWIATA, czytaj: 644×
Zaujalo mě : eetgo.cz = eet zdarma a onlinepidgin-art/oto-kalksztajn-pdo506.jpg

audio: https://gloria.tv/audio/UcriuKdeuQyp3o4CnBgmg8FSe   SIEKIERA I PIENIEK Na impeachment Panorama Racławicka von Lech Klekot 506 Prolegomena do Odżydzania po Myśli Theodora W. Adorno Czy Krzysztof Szczerski chce narazić na śmierć kolejnego prezydenta Fascynacja Obłędem von Stefan Kosiewski Studia Slavica et Khazarica Zarys Estetyki Chazarów z  częścią drugą, czytania dzisiejszego, naszkicowanym librettem świeczki multiverse theater, do którego muzykę może skomponować Józef Skrzek ze Siemianowic za Czeladzią, albo Tomasz Trzciński, czy Urbaniak, np. Nie mam szczególnych, osobistych preferencji. https://www.pinterest.de/pin/452752568781217332/

https://www.facebook.com/me.sowa/posts/634649420335725

Screenshot-2019-06-06-autor-redakcja-se-gigantyczne-emerytury-dla-stefan-kosiewski

PDF: https://www.scribd.com/document/355876292/

PDF: https://issuu.com/kulturzentrum/docs/oto_kalksztajn_opera_pekinska_ecce_

Oto-kalksztajn-pdo506-sowa

  "Babcia Franciszka najlepiej z mojej rodziny umiała zadbać o pieniądze" - wspominał Jarosław Kaczyński w rozdziale "Dwa konie na biegunach" na str. 36 książki "Jarosław Kaczyński - dzieciństwo i rodzina" (wydanie reprintowe raportnowaka.pl tu kliknij po PDF ) ubogacony licznymi fotografiami z archiwum rodzinnego bardzo dobrej jakości, przedstawiającej luksusowe życie, futra itd. pary bliźniaków resortowych, z podpisami pod zdjęciami, np.: 'Lato 1957, Ciechocinek, Leszek z babcią Leszek z babcią' (na zdjęciu brat Jarosława na kuracji w Ciechocinku, nie podano, czy leczył suchoty w rodzinach żydoskich typowe, czy na coś inne zapadł i kurował), albo druga zaraz fotografia, pod tamtą, z drugą babcią, słusznej urody majętnej żydówki, chłopcy z muszkami pod brodą, przy zapiętych na ostatni guzik koszulkach z krótkimi rękawkami, podpisane: 'Maj 1958, pierwsza komunia św. Jarek, mama Rajmunda, Leszek'. Jarek w krótkich, ciemnych spodenkach bawarskiego kroju, na szelkach bez gromnicy, Leszek także bez świecy, bez gałązki mirtu w żydoskim tużurku nie przystrojonym po rzymskokatolicku; pic na wodę zatem, żydokomunistyczny fotomontaż, jaja z pogrzebu katolicyzmu w w PRL; żadna Matka Polka nie ubrałaby tak obco kulturowo dziecka do Komunii św, żaden ksiądz rzymskokatolicki nie dopuściłby do Sakramentu Pokuty na Zoliborzu chłopców tak niestosownie ubranych i nie podałby takiemu Eucharystii do buzi.

Komunia-swieta-kaczora

Zaiste kanalią trzeba być, przypomnianą z trybuny Sejmu ostatnio przez ostatniego, po którym można było się spodziewać, że tak obżydliwie zadrwi sobie w druku z uczuć religijnych Polaków i Katolików, dającą dowód nienawiści żyda i pedała do Polaków książką, dowodem rzeczowym dla sądu, przestępcą nikczemnym, pewnym swojej bezkarności w tzw. Polsce po Magdalence, żeby tak prowokacyjnie, jak potrafi tylko biorąca do buzi oficerowi WSI ciota, członek ścisłego kierownictwa bandyckiego Porozumienia Centrum, za którego cierpi dzisiaj Zbigniew Stonoga, po obróbce skrawaniem, tokarz zawodowy, ograniczony w prawach ludzkich we więzieniu, zmuszony do oddawania moczu na ścianę w policyjnej izbie zatrzymań bezprawnie zatrzymany, gdyż jako skazany wyrokiem prawomocnym obywatel RP winien być niezwłocznie przewieziony przez Policję do więzienia, Ośrodka Penitencjarnego... kanalią powtarzam i objaśniam obrazowo: szczurem uwijającym się pośród fekalii w oparach oszałamiającego stworzenie Boże metanu ulatniającego się z nieczystości, żeby radość osobistą czerpać z napawania się drwinami z głupich Polaczków (w mniemaniu debila żydoskiego, jaki by nie był: Kaczyński, Wasiak, Sądecki, Rydzyk, czy jakikolwiek jeszcze inny Czarnecki, wesołek purimowy, zięć żydokosmonauty Hermaszewskiego, komandos, konus, żeby podpisać fotkę w książce dopuszczonej do publicznej sprzedaży Polakom i Katolikom, jak ciepłe bułeczki, na której przede wszystkim kasę zbił sam główny zainteresowany oszustwem, uczestnik przekrętu stulecia w Magdalence, oceniający z uznaniem po latach swoją żydoską babcię Franię, że znała się na geszeftach: Jarosław Kaczyński użył wszak zwrotu "umiała zadbać o pieniądze"; dla wyjaśnienia tzw. młodym ludziom w Polsce powiem, że takim właśnie zwrotem językowym określało się w języku żydoskiej ulicy, mówiło się w czasach PRL w Czeladzi na Węgrodzie, o żydówkach w blokach i żydzie na Piaskach, zajmujących się lichwą, lichwiarstwem, bżydkim i grzesznym pożyczaniem pieniędzy na 10 procent miesięcznie, co polegało po prostu na tym, że Polak pożyczający od takiej dajmy na to mamy Rajmunda Kaczyńskiego np. 1000 zł dostawał do ręki 900 zł w realu, zaś oddawał jej, po otrzymaniu przez siebie wypłaty za miesiąc pracy w państwowym zakładzie pracy, umówione 1000 zł, żeby żydówka nie miała grzechu prywatnie, ponieważ Talmud zabraniał jeszcze wtedy żydostwu pożyczania pieniędzy gojom na procent, nie było kantorów, które Lech Kaczyński wprowadził do Polski dopiero zmową spisaną w Magdalence z gen. Milicji Obywatelskiej Kiszczakiem, pułkownikiem wojskowego kontrwywiadu wojskowego, który był oficerem prowadzącym i tz. Wolne Związki Zawodowe Wybrzeża i gen. Jaruzelskiego (normalka w chazarskiej strukturze ukrytej władzy kagana nad hanem, patrz: Kaganowicz ważniejszy od Stalina), zatem przykładowo taka mama Rajmunda, która w ocenie Jarosława Kaczyńskiego "najlepiej z mojej rodziny umiała zadbać o pieniądze" nie brała od zadłużanego bezlitośnie Polaka żadnego, grzesznego procentu, a tylko pożyczający musiał najidoczniej chyba za każdym razem nie zadbać o dokładne przeliczenie przez siebie czerwownych Biletów Narodowego Banku Polskiego, które pazernie chował za pazuchę (żeby mieć na przegranie w karty z bandą żydoską, o której nie wiedział, że trzyma sztamę i gra z naganiaczem) wymiętoszonych stózłotówek z rysunkiem postaci: hutnika, górnika, rybaka, syrenki, lajkonika, czy co to tam akurat okolicznościowo zatwierdzał Narodowy Bank Polski, zaś wydrapał w kamieniu słynny grafik żydowski urodzony w Czeladzi, w tej chwili uciekło mi używane przez niego nazwisko, ale Iwona Szaleniec z Muzeum w Czeladzi powinna pamiętać godność jedynego projektanta licznych znaczków Poczty Polskiej. Albowiem ta wie, że np. czołowym grafikiem tzw. awangardy Sląskiej był przed II wojną Józef Szyller, który urodził się jeszcze w XIX w., 16 marca 1900 r. w Czeladzi, w typowej rodzinie inteligencji żydowskiej, "z ojca Józefa Szyllera i matki Marianny Szancenberg (Oficyna Saturnowska nr 3 PDF muzeum-saturn.czeladz.pl download nakładem Dział Historii Miasta i Górnictwa Zagłębia Dąbrowskiego Czeladź). Studia artystyczne odbywał w Wolnej Szkole Malarstwa i Rysunku Ludwiki Mehofferowej w Krakowie i Akademii Sztuk Pięknych w Warszawie – w pracowni prof. Karola Tichego. (Nie wiadomo, czy skończył, skoro czasownik niedokonany - dop. red.) Zaraz po studiach, stał się jednym z czołowych przedstawicieli ówczesnej awangardy Górnego Śląska. Początkowo związał się z Sosnowcem, w dziejach którego zapisał się ożywioną działalnością artystyczną i społeczną. Wykładał m.in. w Szkole Przemysłu Artystycznego. Nadzwyczajnie czynny na polu społeczno-pedagogicznym..." Tu należy zaraz powiedzieć, skoro przy temacie, że obecnie zwracają na siebie słusznie uwagę na tym samym polu w Czeladzi m.in. nazwiska: Powałka, Hudzik, Stefan Dobroń (obrazy m.in. w kościele pod wezwaniem św. Stanisława Biskupa i Męczennika), jeden z kilku współuczestników Awangardowej Akcji Artystycznej w miejscowości Biała Rawska na Mazowszu, przed laty, ze śp. Prof. Maciejem Łukaszczykiem, założycielem jeszcze w 1976 r. i długoletnim prezydentem Towarzystwa Chopinowskiego w RFN z siedzibą w Kennedy Haus w Darmstadt, Poetą Polski z Franfurtu nad Menem, żyjącym na zesłaniu politycznym w Niemczech, ur. w Czeladzi we Wigilię 24 grudnia 1953 r., niżej podpisanym. Biała Rawska, w której znalazła wieczysty spokój po podniebnym bojowaniu Konstancja Gładkowska, młodzieńcza miłość Fryderyka Chopina... Matko Boska, Ty wiesz najlepiej, jakim to cudem niebiańskim kobiety nam z czasem pięknieją, nie starzeją się wcale. Ot, córka Stefana, Ewelina poszła w ślady ojca, równie piękna, jak Szanowna Pani Matka, artystka malarka, ur. 1977, tu całą rodziną przyjęci w Urzędzie Gminy w rodzinnym Dobroniu; wracam pamięcią do domku Młodych w Sosnowcu na Pogoni Janka Kiepury, obrazy wszędzie, ale to wszędzie na ścianach, sztalugach, na piętrze rozbiegane konie, rozmiary mniejsze, nie tak szalone, jak u Podkowińskiego, w BWA w Katowicach w tamtym czasie wystawianego, po latach widziałem w towarzystwie Wojewody Małopolskiego Pod Sukiennicami, nadal robił wrażenie, Szał, była nasza fotka zawieszona w internecie, może i jest? A w kolebce dzieciątko, Ewelinka - nie brałem do rąk, nie śmiałem, nie kołysałem, ażeby snu letniego dzieciątka nie naruszyć, nie splamić nie daj Bóg becika dłońmi brudnymi od fioletowej kalki maszyny do pisania protestów, cuchnących rozpuszczalnikiem używanym naówczas do wytwarzania ulotek antypaństwowych na ksero, rozlanym w chlebaku studenta Filologii Polskiej na kajety, rozsiewającym w powietrzu wdychanym narkotyzujący zapach nielegalnej opozycji demokratycznej, karalnej działalności politycznej, antykomunistycznej w Czerwonym Sosnowcu z tradycjami Frakcji Rewolucyjnej PPS Piłsudskiego, ze zastrzelonymi Polakami w protestach na Katarzynie, pod Hutą Bankową, w mieście słynącym szeroko po Polsce wysokim pomnikiem z rur mocno pospawanych, nazywanym potocznie Organami Gomułki, sterczącym nad Czarną Przemszą z wieczystym ogniem gazowym żydokomuny PRL, resortowego państwa żydoubecji rezydentów KGB, do której niewątpliwie zaliczany był ojciec Kaczyńskich, Rajmund Kaczyński, rzekomy AK-owiec i Powstaniec Warszawski, któremu po wojnie nikt jednak żadnej blaszki, ani stopnia wyższego, nie chciał się przyznać oficjalnie żaden związek AK-owców, nie był także po Magdalence awansowany na generała, jak inni ubowcy, konfidenci SB w mundurach kombatantów Muzeum Powstania Warszawskiego. Po 18 miesiącach studiów inżynier w 1947 r. wykładający marksizm-leninizm, do emerytury prowadzony jako pracownik naukowy Politechniki Warszawskiej, w stopniu inżyniera. A dostawał paszport za każdym razem, czy to do krajów kapitalistycznych, czy to do Libii, kiedy zaszła taka potrzeba operacyjna. Jak Komorowski, zieć żydoubowców Dziadzia do Izraela poleciał z narzeczoną ślub żydowski wziąć, oficjalnie niby do Wiednia, posprzątać dla zarobku u żyda w restauracji, pozmywać, ale na miejscu, w Jeruzalem czekała już na nich teściowa, wysoki oficer Służby Bezpieczeństwa i kieliszek do rozdeptania na szczęście przez teścia, też wysokiego oficera SB, który dla tradycji ten zabobon z czasów pogaństwa, kiedy żydy jeszcze szkła nie znały, rozniósł obcasem, zrobił to dla córki za zięcia tolerowany przez rabina reformowanego, który nie miał nic do gadania przy ubowcach. Takiemu brat babki Franciszki, stalinowski pułkownik UB, najwyższy sędzia wojskowy za Bieruta przyznał willę na Zoliborzu, z której to willi Jarosław Kaczyński najchętniej wyprowadziłby się dzisiaj po kryjomu do wieżowca, którego jeszcze nie postawił, przed pójściem w marynarce pożyczonej od wujka nie na obrady okrągłego stołu, jak poszedł, ale śladami wuja Swiątkowskiego, Kata Narodu Polskiego, razem z Adamem Michnikiem, bratem Stefana, Kata Narodu Polskiego, syna Szechtera, Kata Narodu Polskiego, szefa żydokomunistycznej Partii Zachodniej Ukrainy i Białorusi utworzonej na terenach zagrabionych II RP po zdradzieckim wbiciu noża w plecy Polsce przez dwóch największych Zbrodniarzy XX w. po Mao Tse Tungu, przed udaniem się Jarosława Kaczyńskiego po azyl polityczny do Rosji Putina, gdzie dożył w spokoju nie tylko jeden z drugim Swiątkowski, Kaczyńskiego wujek ale i oficer KGB w jednym i w drugim. Podobnie dożył w spokoju w Izraelu tego, co było mu pisane Morel, nie żydoski lekarz Hitlera o nazwisku Morell, który dożył w Bawarii po wojnie, ale drugi żyd o tym samym nazwisku, Kat Narodu Polskiego i Narodu Niemieckiego z obozu koncentracyjnego 'Zgoda' w Swiętochłowicach a także dożywa chyba jeszcze w Rosji brat rodzony żydokomunistki Lubczyk, po mężu Hanna Walentynowicz, wykreowana przez braci Kaczyńskich przy użyciu zakonnego polityka Rydzyka z Olkusza w Małopolce Zachodniej na fałszywą Matkę Solidarności w Stoczni Gdańskiej, aktywistkę partyjną PZPR, odznaczoną wielokrotnie blaszkami w PRL. Brutusa wbijającego Wałęsie nóż w plecy w ramach najbardziej tajnej operacji tajnych służb żydokomuny, pod kryptonimem "Dziwni Ludzie". Bezkarny szubrawiec domagający się kpiarsko z mównicy Sejmu RP ukarania go przez koalicję partii Prawo i Sprawiedliwość (recht unt gerechtikeit, jidysz), z przybudówkami partyjnymi Gowina i Ziobro, które robią w Kaczyńskiego Froncie Jedności Narodu Wybranego za Stronnictwo Demokratyczne i ZSL, za kpiny w żywe oczy: Kanalie, mordy... trudno odmówić takiemu swoistych racji. Iwona Szaleniec, dyrektor muzeum w Czeladzi i żona burmistrza Czeladzi Zbigniewa Szaleńca w jednym, kolegi Niesiołowskiego w Senacie, także szalonego, używającego w przeszłości członów nazwisk: Myszkowski i Nussbaum, ale nie odbiegajmy dygresjami od wyrazów uznania dla byłej, prostej przedszkolanki (zgrabnej, choć banalnej urody) na Piaskach w budynku przedszkola oddanego przez jej męża na burdel, czy dom wesołości, masaży i rozrywki po Magdalence. I po oficjalnej likwidacji Służby Bezpieczeństwa, kiedy już wypełniły dni i przyszło rozejrzeć się za cywilnym fachem, to przypomniał sobie Zbigniew Szaleniec o podwójnym dyplomie magistra tak samo jak i mój bardzo bliski kolega z dzieciństwa i harcerstwa, Marek Mrozowski, brat Krzyśka, który pomógł im obu odnaleźć się w tej tzw. nowej rzeczywistości i zrobił go zastępcą burmistrza, tj. Marka do spraw szabru mienia komunalnego po praktyce wcześniej za prezesa Spółdzielni Mieszkaniowej na Piaskach, gdzie stoi pomnik z czerwoną gwiazdą, który wiele tłumaczy, jak translate.google i pozwala wiele rzeczy zrozumieć, jak dowolna wyszukiwarka. Zatem już na skróty z tą prawdę: drogą cudownej metamorfozy Złotego Osła Apulejusza szubrawców budynek przedszkola użydku publicznego przemieniło się cudownie na dom publiczny, który udokumentowaliśmy przed laty (tu kliknij, popatrz sobie przynajmniej z zewnątrz), potrzymaj rękę na pulsie z myślą o wystawie fotograficznej, którą Iwona Szaleniec może przecież zorganizować mi za skromną opłatą za wernisaż, na którym Wybitni Artyści (w grafiku ujęci m.in.: Olgierd Łukaszewicz z Warszawy, Aktor Teatru Narodowego i Olgerd Dziechciarz z Olkusza, Pisarz) wezmą udział w światowej prapremierze Próby Generalnej multiverse theater HERODY Herodenspiel von Stefan Kosiewski Pidgin_Art w części zakładającej wejście na scenę Narodzenia Pańskiego kilku postaci z Opery Pekińskiej. W której dojdzie do niebywałego połączenia elementów światów: Orientu i Okcydentu (podmienianego za Gomułki na oksydant używany do zmiany koloru włosów po zamianie nazwiska na brzmiące po słowiańsku, dzisiaj na kasę biorące wszystko przez globalistów, Bilderbergi, żydobanksterów nie kryjących się z niczym, na całego do buzi, z połykiem. Dwa różne światy, multiverse, które nie miały o sobie wcześniej zielonego pojęcia, przed Theatrum, fantastyczną relacją Marco Polo mimo, że funkcjonował już szlak jedwabniany, to jednak ruch ludzi i towarów kontrolowany był w całości przez mafię perską, która uszczelniła granice o wiele lepiej, niż współczesna policja Unii Europejskiej FRONTEX ze stolicą w Warszawie, która wpuściła jednak bezpaństwowca Saakaszwilego na wariackich papierach do Polski, gdzie szef gabinetu prezydenta Dudy, niby normalny psychicznie, natychmiast zrobił już z pospolitego szurke (ODESSA) poszukiwanego listem gończym, fałszywego "przywódcę politycznego regionu", żeby takiemu przyznać bezprawnie w Polsce azyl polityczny i wywołać tym antypolskim aktem bezwarunkowe odruchy prymitywnego antysemityzmu quasinacjonalistycznego w stosunku do osoby zięcia Julka Kornhausera, a przecież chodzi tu tylko o to, żeby wskazać i podkreślić, że Iwona Szaleniec dojrzała już intelektualnie od roli przedszkolanki do pozycji społecznej obsadzonej jej osobą po burdelowych przemianach strukturalnych przedszkola na Piaskach w Czeladzi i jako osoba dorosła do zajmowanej obecnie przez nią w Muzealnictwie Czeladzi za dobre chyba pieniądze z pozycji budżetowej zadłużonego niemiłosiernie miasta, albowiem skoro umie już zaprosić z Będzina na wykład i spotkanie nie byle kogo, ale najbardziej kompetentnego człowieka, "znakomitego historyka i muzealnika zagłębiowskiego Jarosława Krajniewskiego", to żeby jeszcze tylko nie zapominała dodawać za każdym razem przed użyciem nazwiska kogoś z nauki dwóch literek, które taki Jarek ma prawo przed nazwiskiem nosić nie za paczkę masła, bowiem nie uzyskał stopnia naukowego po znajomości ze mną, dajmy na to, czy z Olgerdem z Olkusza, kolegą Jurka Rosia, dla którego przywiozłem z Warszawy od Ministra Kultury Dąbrowskiego chyba, albo jeszcze od śp. poprzednika zmarłego na raka, blaszkę za Zasługi dla Kultury tak samo, jak dla Łyżwińskiego, śp z Czeladzi muzealnika, który chyba wujkiem był Gruszki, poetki, która peany pisała na Ministra Zdrowia skrobaka Piechę w rządzie Jarosława Kaczyńskiego w biskupim Gościu Niedzielnym u Skworca (TW "Dąbrowski"), żeby koledze pomóc tak samo, jak ta Iwona Szaleniec ze swoim mężem nie wiedziała, jak właściwie winna ustosunkować się do .:Wielkości, z którą spotkała na swojej drodze życia, albowiem tak to już jest, że ciemniak, szary, prosty człowiek, wtajemniczenia białego, żydówka znająca się na geszeftach w konfrontacji z Piramidą, postawiona na murku, potrafi tylko stwierdzić: kamień. Ecce sztajn z wapiennika w Czeladzi. Pełno takich na kamionce, jednej i drugiej na Węgrodzie. I zapytać ze zdziwieniem naturalnym dla motłochu umie: a, cóż w takim może być Wielkiego? Wigilijny niech mu tam, ale z Czeladzi. Nawet nie z Nazarejskich. Dr. Franz Zalewski z doktoratem uzyskanym niedawno w Sosnowcu na tym samym, czerwonym uniwersytecie, z którego mnie karnie wyrzuciła żydoubecja w 1977 r. "za postawę niegodną studenta PRL" (kopnięcie w pierś ubowca postury męża Iwony Szaleniec), może wejść sposobem organicznym do tej sceny, ale nie może za dużo upraszczać po swojemu, ponieważ jako inżynier z przeszłością historyczną Polaka na Ukrainie za bardzo obciążony jest genetycznie R1346, natomiast w koncepcji autorskiej brana (nie: Brauna, fałszywego narodowca, wspartego przez Szewacha Weissa, szefa Knessetu) ciągle jeszcze brana jest wciąż pod uwagę taka sama blaszka dla Olgerda, którą winien jestem skromnemu człowiekowi, tak czuję to, za olbżymi wkład pracy w to wszystko, społecznie użytecznej jak i dla dra Jarka Krajniewskiego, którego rola w detabuizacji obecności żydostwa w pejzażu kulturowym Małopolski Zachodniej (tzw. Zagłębia Dąbrowskiego, w okresie wydobywania w dawnych czasach tu węgla kamiennego, jest niedoceniona tak samo, jak rola edukacyjna dra Szaniawskiego, syna radnej z Dąbrowy Górniczej, z którym także mam chyba jeszcze zaszczyt pozostawania w zawartej razu pewnego znajomości po imieniu, jeszcze w czasach aktywnej obecności w Polsce kierowanego przeze mnie Stowarzyszenia Europejskiego. Przed skazaniem zaocznym w postępowaniu nakazowym 1 sierpnia 2008 przez bandy żydoskie ukryte w strukturach Ministerstwa Sprawiedliwości i Ministerstwa Spraw Wewnętrznych i Administracji posądzonego o czyn niebywały, którego nie było, ale było postanowienie tajnej organizacji, żeby ukarać dla przykładu, żeby nie mógł kandydować, gdyby chciał wchodzić w paradę. Nie mogę natomiast powiedzieć niczego o blaszce w kontekście Jarosławie Kaczyńskiego, który w mojej ocenie dopuścił się czynu niegodnego dra prawa wyzywając językiem rynsztoka żydoskiego, jak Adam Michnik dzienikarza (od skurwysynów), posłów do Sejmu z opozycyjnych partii Kukiza i z całej reszty słowami znieważającymi, prowokującymi, podpuszczając prostaków nachalnie do rękoczynów. Do tego, żeby mu ta fałszywa opozycja oddała tak samo po prostacku w mordę obżydliwą i zakończyła zbrodnicze występy braci Kaczyńskich (Magdalenka, Traktat Lizboński, Targowica, sprzedanie za judaszowe srebrniki Ojczyzny naszej, Maki Ob.ojga Narodów!) na scenie politycznej Europy XXI wieku, w Brukselskim kołchozie kosztującym obywateli każdego roku 144 mln euro za samo tylko dwunastokrotne przeciąganie tam i z powrotem z Brukseli do Strasburga obładowanych dokumentami karawan ciężarówek w czasach, kiedy każdy dokument, w dowolnym formacie przesyła się przez internet w mgnieniu oka. Złodzieje! Zło-dzie-je! Zło-dzie-je! Kaczyński nie ma rzekomo dostępu do internetu, ale używa komputerowego telefonu satelitarnego do łączenia się z tupolewem i utrzymywania łączności Bóg jeden tylko wie, z kim jeszcze w przestrzeni powietrznej, nad terytorium Federacji Rosyjskiej. Bo przecież wystarczy izraelskiej produkcji dron nad polowym lotniskiem w Smoleńsku i Jarosław Kaczyński może sobie zadzwonić z rana do bawiącego się tym dronem chłopca rosyjskiego. I kto posądzi takiego, że o szpiegostwo dla Putina, jeśli on będzie utrzymywał, że to tylko niewinny kontakt pedofilski, prowokacja kontrolowana w porozumieniu z Kamińskim, którego Duda ułaskawił i już się nie wyprze, że nie miał do tego prawa, bo nie utnie gałęzi, na której dziobie córka Julka. Ten perfidny antyheteroseksualista, nietolerancyjny dla normalnych kobiet, musi odejść od męskiego pisuaru w Sejmie za to, że wznosząc agresywnie homopopulistyczne okrzyki na Wiejskiej tudzież na miesięcznicach transmitowanych w tvp Kurskiego nie potrafi jeszcze wzorem Urbana węgierskiego tudzież słupa, na którym Ameryka postawiła swoją Utraconą Wielkość oddając głosami elektorów władzę takiemu po trzech już chyba plajtach finansowych i małżeństwach z pięknymi kobietami, za każdym razem, władzę nie despotyczną wszak nad Nowym Porządkiem Swiata oksymoronicznie ułożonym na Dobre po staremu (czytaj: sposobami wolnomularzy od trzech stuleci illuminati, chciałby z obżydliwymi, szpecącymi krajobraz Nowoczesnej Polski, pomnikami brata Lecha odejść po cichu w niepamięć ludzkości, ale tego nie da się: ot, tak po prostu zrobić, na polecenie prezesa, dlatego prezydent Andrzej Duda podpuszczony przez fałszywych doradców (Pietrzykowski, Pochopień, Szczerski) chciałby wysforować się na przywódcę reformą Konstytucji, żeby przejść do historii obok zdrajców Narodu Polskiego, autorów żydomasońskiej konstytucji Sejmu kilkuletniego, ostatniego w Rzeczypospolitej, przez syndyka masy kamieni upadłościowych podpowiadaną kaczorowi przez kukiza (dobrały się ptaszki! Nie ma co). Przez Kukiza, który doradzał Kaczyńskiemu na Majdanie wspólne ze żydami ukraińskimi śpiewanie pieśni banderowców SŁAWA UKRAINU! Tymczasem hymn żydomasoństwa w Polsce chcą zmienić, którego słowa z trudem przechodzą przez jamę krtaniową kryptopremiera ("Z ziemi polskiej do Polski"), więc parlamentarna komisja Błaszczaka od policji, która kryje w Policji nazwiska 6 zabójców Igora Stachowiaka wspólnie z komisją parlamentarną Ziobro, który kryje wyniki sekcji zwłok Magdaleny Zuk, której śmierć wyrwała Polsce serce nie do użydku Rockefellera w siódmej transplantacji dla stuletniego Rotshilda przecież, przymierza się po cichu do wyśpiewania w nowej wersji hitu: Dał nam przykład, bo naparte, jak zwyciężać, Mamy. Marsz, marsz kanalie, za jego przewodem, złączym się z narodem Po hymnie! Komendę do spotkania się w Polsce Mądrych i Uczciwych Ludzi pod hasłem Kongres Republikański i utworzenia ruchu narodowego o kształcie partii politycznej (nie bandy żydoskich zawodowców kasujących za nic miliony i premie z budżetu państwa zadłużanego jednocześnie bez litości , żeby tylko napchać swoje kałduny i chlebaki kamieniami półszlachetnymi, na które patrzeć nie może nawet Radek Sikorski, który dorobił się Prawdziwej Wartości: RODZINY, nie to co sierota, ciota Kaczyński, ma dwóch kierowców, zaś Sikorski z jedną, mądrą i nie biedną żydówką z Bilderbergów, która wychowuje mu synów na Polaków i Katolików, jak to przed wyborami każdymi telewizja pokazuje dla kontrastu - ojca obżydliwie rozpartego na pokładzie luksusowego jachtu, nie w skromnym, popolskim dworku, przez kolegów z Ruchu STU znalezionym, jak się patrzy na spokojną starość, bżydko obsztorcowującego, niczym żyd ze Szczebrzeszyna z powyłamywanymi zębami dzieciaków, które próchnicy w życiu nie zaznały, za to tylko, że chłopcom, które zęby szczotkują, pomieszała się data Bitwy Warszawskiej z Odsieczą Wiednia. Jako pedagog wieloletni nie oceniam, nawet Radka, a jedynie wartościuję, wskazując na cechy wartościowe przedmiotu wartościowania mojego, droga Pani Bogno, której chciałbym jeszcze powiedzieć po Myśli prof. Adorno krótko i zwięzłowato, iż "Ciemność absurdu jest to dawna ciemność tego, co nowe. Należy ją interpretować, nie zaś substytuować jasnością sensu", vide: Absurd w filozofii i literaturze. Studia pod redakcją Ryszarda Różanowskiego. Wrocław 1998, Wydawnictwo Uniwersytetu Wrocławskiego, pa, sk. Działania praktyczne idące w kierunku powołania partii po prawicy Pana Mojego błogosławię Stefan Kosiewski Z Panem Bogiem we Frankfurcie nad Menem, nazajutrz po kolejnych obchodach w Japonii rocznicy zagładzeniu drogą zamachu terrorystycznego jedną tylko bombą atomową blisko 150 000 istnień ludzkich, cywilnej ludności miasta Hiroszima, przed wigilią rocznicy rzucenia na kolana dumnego Narodu Japonii w kolejnym mieście poddanym zagładzie atomowej. Przed zrównaniem przez Mądry i Kochany przeze mnie, mój dumny, Nowoczesny Naród Polski 200 000 cywilnych ofiar Warszawy z ofiarami cywilnymi bombardowań alianckich miasta Hamburga, Dortmundu, Drezna, Frankfurtu nad Menem i wielu innych miast startych tzw. bombami konwencjonalnymi, którymi naruszając konwencje prowadzenia wojen niedobre żydomasoństwo globalistyczne wymordowało bezlitośnie tak samo, jak zrobił to w czasie I wojny światowej z brytyjską ludnością żydomason niemiecki i fabrykant bombowców Rathenau, Pruski Minister Wojny, którego imieniem nazwana blaszka za złota powieszona została nad czaszką debila Donalda Tuska na nieszczęście dla Polski.Bo mądry wrzuciłby przecież do wyszukiwarki dwa słowa: Rathenau i Kosiewski, tyle wsystarczy, żeby nie kopać Tuska. Nie wiem, moja Droga, czy nadal jeszcze ośmiala się fałszywa masoneria drwić w sposób tak nikczemny, jak Kaczyński kpi z Obojga Narodów, ale chyba zaprzestano już przed paru laty obnoszenia się z okresem błędów i wypaczeń wolnomularstwa, skrzywieniem Rathenau. Nawet Netanjachu chcieliby sądzić w Izraelu za przyjmowanie prezentów, to może i dla wyprostowania Kaczyńskiego Jacek Ozdoba nie od parady wystąpi o zbadanie sprawy kradzieży domku na Zoliborzu przyznanego ponoć przed wojną przez państwo gen. Kuli, zaś po wojnie wujek Swiątkowski zagarnął chatę bezprawnie i dał Rajmundowi za lokal konspiracyjny dla ukrytego in spe premiera III RP. Szczęść Boże Państwu, Bóg zapłać za cierpliwość, uwagę.

http://sowamagazyn.blogspot.de/2017/08/siekiera-i-pieniek-na-impeachment.html

Oto Kalksztajn OPERA PEKINSKA ecce homo PDO506 Z Listow do sw. Kosciola sw. Na fejsbuku FO von Stefan Kosie... by Stefan Kosiewski on Scribd

https://sowafrankfurt.wordpress.com/2017/08/07/oto-kalksztajn-ecce-homo-pdo506-z-listow-do-sw-kosciola-sw-na-fejsbuku-fo-von-stefan-kosiewski-herody-herodenspiel-pidgin_art-ssetkh/

Ocena     najlepszy   1 2 3 4 5   śmieć

Komentarze

Pokażstandard | od aktywnych | ostatni wpis | wszystko
Nie dodano jeszcze żadnych komentarzy


Nowy komentarz

Temat:
Imię:
Informacja e-mailem. *:
Komentarz:
[*1*] [*2*] [*3*] [*4*] [*5*] [*6*] [*7*] [*8*] [*9*] [*10*] [*11*] [*12*] [*13*] [*14*] [*15*] [*16*] [*17*] [*18*] [*19*] [*20*] [*21*] [*22*] [*23*] [*24*] [*25*] [*26*] [*27*] [*28*] [*29*] [*30*] [*31*] [*32*] [*33*] [*34*] [*35*] [*36*] [*37*] [*38*] [*39*] [*40*] [*41*] [*42*] [*43*] [*44*] [*45*] [*46*] [*47*] [*48*] [*49*] [*50*]   [b] [zdjęcie]
Proszę odpowiedzieć cyfrą: Suma sześć i trzynaście