Czy Kuchcinski i Kaczynski ze strachu M12 WIGILIJNIE O DWUWLADZY PDO251 STARA PIOSENKA Miasteczko Bedzin PDO597 von Stefan Kosiewski do Ministra Ziobro EGZEKUCJA PRAW i DOBR stare piosenki

Napisał sowa (») 9. 8. w kategorii MUSZELKI, czytaj: 193×
Zaujalo mě : eetgo.cz = eet zdarma a onlinemuszelki/biedny-mlodzieniec-pdo258.jpg

audio: https://gloria.tv/audio/S8nCURTiigqF36E63Z8wfPuBz    Aug 9 Richard Czarnecki, ur. w ubogiej dzielnicy żydoskiej Londynu, brytyjski zięć Członka Wojskowej Rady Ocalenia Narodowego przy Jaruzelskim  https://vk.com/wall467751157_620  wpędza do grobu symbolicznego Jarosława Kaczyńskiego na Powązkach M12 Lechostwo Kaczyńskich do spółki z nielegalnie używającą w RP tytułu hrabini europosłanką o żydoskim pochodzeniu nazwiska po ojcu Woźniakowski  https://sowa-magazyn.blogspot.com/2019/08/richard-czarnecki-brytyjski-ziec-czonka.html  STARA PIOSENKA Miasteczko Będzin w Polsce jest i rynek w tej mieścinie PDO597 Julian Tuwim Ordonka ZR von Stefan Kosiewski Do Ministra Ziobro 20180804 ME SOWA  https://vk.com/wall467751157_619    mysowa 4 sie 2018 https://www.academia.edu/Messages?atid=15447401

https://www.mixcloud.com/stefan-kosiewski/czy-kuchcinski-i-kaczynski-ze-strachu-m12-wigilijnie-o-dwuwladzy-pdo251-stara-piosenka-miasteczko-be/

 

M12-pdo251-pdo597-zrzut-ekranu-2019-08-09-20-13-20

STARA PIOSENKA Miasteczko Będzin w Polsce jest i rynek w tej mieścinie PDO597 Julian Tuwim Ordonka ZR von Stefan Kosiewski Do Ministra Ziobro 20180804 ME SOWA mysowa 4 sie 2018

- Czy Kuchciński latał do burdelu rządowym samolotem bez prezerwatyw, czy helikopterem bez zachowania procedur HEAD dla żydoskich głów mafijnego państwa unijnego?

 

Czy Kuchciński z Kaczyńskim odejdą dla picu z polityki przed wyborami 13 października?

zięć generała Hermaszewskiego, członka Wojskowej Rady Ocalenia Narodowego, obywatel Wielkiej Brytanii, ur. w ubogiej dzielnicy żydoskiej Londynu Richard Czarnecki nie przeprosi córki Woźniakowskiego, Róży ur. 13 IV 1954 w Krakowie, działaczki fałszywej opozycji korowców, koleżanki Bronisława Wildsteina od Listy Wildsteina (1952-) obdarzonego zaufaniem ciemnych sił, które dały mu bezinteresownie listę nazwisk agentów ubecji przeznaczoną do ujawnienia w celu ściemnienia sprawy lustracji a przez to uniemożliwienia dekomunizacji Polski, chorego ponoć na raka wg. własnego oświadczenia; która jako nie ukrywająca przed Służbą Bezpieczeństwa wyniesionego z domu żydoskiego nazwiska Woźniakowska, ukończyła bez przeszkód ze strony żydoubecji studia anglistyczne na Uniwersytecie Jagiellońskim, po czym nie angażując się aktywnie w działania Krakowskiej Solidarności, wyjechała jesienią 1981 r. na Zachód otrzymując na to zgodę i paszport PRL w Biurze Paszportowym Komendy Milicji Obywatelskiej tak samo, jak Adam Zagajewski, który wyjechał z Polski własnym volkswagenem porzucając pracę na uczelni, ażeby wydawać w Paryżu Zeszyty Literackie, finansowany z tego samego źródła, co żydomasońska Kultura Giedroycia, co Kontakt w Paryżu wydawany przez korowca Mirka Chojeckiego, który ewakuowany został przed stanem wojennym na Zachód na tych samych warunkach, aby wydawać magazyn Kontakt przy pomocy zaprzyjaźnionego ze mną w czasach młodości poetyckiej oraz niezależnej, kontestacyjnej i narodowej, patriotycznej opozycji demokratycznej w stosunku do PRL-u, redaktora prowadzącego Macieja Piotra Prusa, który wyjechał z tego samego rozdzielnika gen. Janiszewskiego z GRU, krytego latami przez Jarosława Kaczyńskiego z bratem Lechem (tymczasowo na Wawelu) co i Jerzy Milewski wyjechał z Polski w tym samym celu operacyjnym, kapuś, konfident SB – TW Franciszek, który kierował od 1982 do 1991 Biurem Koordynacyjnym  NSZZ Solidarność za Granicą w Brukseli, od stycznia 1991 szef Biura Bezpieczeństwa Narodowego tzw. Polski po Magdalence, od listopada 1991 ministrer stanu w kancelarii prezydenta Lecha Wałęsy prowadzonej przez braci Kaczyńskich, od listopada 1993 sekretarz stanu w Ministerstwie Obrony Narodowej, 1995 Pełniący Obowiązki Ministra Obrony Narodowej, https://pl.wikipedia.org/wiki/Jerzy_Milewski po 1995 znowu szef BBN, przy prezydencie Kwaśniewskim, TW Olek, szef Rady Nadzorczej Polskiej Wytwórni Papierów Wartościowych. Na Powązkach złożon opodal symbolicznego grobu Jarosława Kaczyńskiego z wyrytymi w marmurze rycinami podobizn z nazwiskami i stanowiskami państwowymi Lechostwa Kaczyńskich. http://www.encysol.pl/wiki/R%C3%B3%C5%BCa_Wo%C5%BAniakowska-Thun 

 

Stefan Kosiewski 
Niedobrze się stało, że jednym z czterech recenzentów pseudonaukowej książki o partii żydokomunistycznej w Polsce był Antoni Dudek, który za to tylko został wszak mianowany profesorem od historii i dostał bardzo dobrze popłatne stanowisko państwowe (synekurę) w Instytucie Pamięci Narodu komisji ścigania Zbrodni Przeciwko Narodowi Polskiemu, że przesądził służebnie dla mafijnej żydokracji: "teorie o spisku w Magdalence są dziełem mitomanów".

Tak samo debilnie przesądzając nieprawdę wbrew faktom, które każdy obywatel RP może wygarnąć bezkarnie takiemu skomunysynowi bez ogródek, profesorowi od historii, fałszywemu doktorowi prawa...; Dudek i Kaczyński, przesądziło żydostwo o poprawności prawnej najnowszych afer złoczyńców: Szydło i Kuchciński, albowiem tego właśnie Kaczyńskiego brat jednojajowy, potulny na pozór ciamajda, Lech Kaczyński był niezaprzeczalnie dla historii świata nowożydnego osobiście przy podpisywaniu spisku szurków sutannowych, mundurowych i lwicy laickiej korowców Michnika w Magdalence, reprezentując per procura tchórzliwego machera rzeczywistego, Jarosława Kaczyńskiego, który musi dlatego chociażby odejść z Kuchcińskim, Witek i innymi ze zajmowanego pospołu z kanaliami popłatnego stanowiska w Sejmie; in spe +1500.


Wybielania złoczyńców bez przystąpienia przez kryminalistów do Sakramentu Pokuty w Akcie Lustracji Antykomunistycznej populacji w PL, tzn. po zadymieniu we wstępie książki przez Piotra Dymela, Dyrektora Archiwum Państwowego w Lublinie o propagandowym wszak, oczywistym dla każdego wyprowadzaniu - pic na wodę - sztandarów (PZPR, WSI, SB, Zwiadu Ludowego Wojska Polskiego Oddział we Wrocławiu itd.), ażeby nie było anachronicznie w Magdalence żadnych zbrodniarzy żydokomunistycznych, żydostwo nadgorliwe (Dudek z Dymelem), weszło ahistorycznie do odbytnicy żyda i pedała Kaczyńskiego w Magdalence, gdzie na fotkach istotnie nie został uwieczniony gen. Janiszewski z GRU, kryty skutecznie latami przez Kaczyńskich z Wałęsą i Michnikiem za równo w kale odbytnicy pederasty.

Piotr Dymmel, powtórzył legendę ubecką bezmyślnie: "W styczniu 1990 r. odbył się XI Zjazd PZPR, na którym została podjęta decyzja o zakończeniu działalności i rozwiązaniu partii, czego symbolicznym akcentem były słowa ostatniego I sekretarza Mieczysława Rakowskiego o wyprowadzeniu z sali obrad partyjnego sztandaru", s.9.

Dlatego nie poleca się uwadze ludzi mądrych książki wydanej pod redakcją dra Dariusza Megierę, podległego służbowo Dymelowi Dyrektora Oddziału w Radzyniu Podlaskim Państwowego Archiwum w Lublinie. 
  https://www.academia.edu/Messages?atid=15447401
https://sowa-magazyn.blogspot.com/2019/08/richard-czarnecki-brytyjski-ziec-czonka.html

PDF:
https://www.scribd.com/document/421345848/Czy-Kuchcinski-i-Kaczynski-ze-strachu-M12-WIGILIJNIE-O-DWUWLADZY-PDO251-STARA-PIOSENKA-Miasteczko-Bedzin-PDO597-von-Stefan-Kosiewski-do-Ministra-Ziobr

PDF:
https://issuu.com/kulturzentrum/docs/czy_kuchcinski_i_kaczynski_ze_strachu_m12_wigilijn

audio:
https://www.mixcloud.com/stefan-kosiewski/czy-kuchcinski-i-kaczynski-ze-strachu-m12-wigilijnie-o-dwuwladzy-pdo251-stara-piosenka-miasteczko-be/

https://www.facebook.com/me.sowa/posts/674036229730377


https://www.facebook.com/groups/229691487533367/permalink/651480492021129/
Stefan Kosiewski udostępnił link.
Moderator · 7 min Na początku 2017 r. Boros-Burlingo zgłasza się do Stowarzyszenia im. św. Michała, zrzeszającego ofiary wyłudzeń z wołomińskiej Kasy. Jest gotowa opowiedzieć swoją historię, choć przedstawia ją z wygodnej dla siebie pozycji: ofiary, a nie osoby zamieszanej w gigantyczne oszustwo. Do stowarzyszenia kieruje list, w którym opowiada o swojej przeszłości.
https://vk.com/wall467751157_619
Jego treść znajduje się dziś w prokuraturze. To dość chaotycznie spisane podsumowanie 20 lat życia i bliskich związków ze środowiskiem przestępczym. vk.com/video467751157_456239158
https://www.facebook.com/groups/229691487533367/permalink/651480492021129/

https://vk.com/wall467751157_621
 Sopa-screenshot-2019-08-10-sowa-magazyn

PDF: Czy Kuchcinski i Kaczynski ze strachu M12 WIGILIJNIE O DWUWLADZY PDO251 STARA PIOSENKA Miasteczko Bedzin PD... by Stefan Kosiewski on Scribd


Przypisy:
https://www.facebook.com/me.sowa/posts/673747286425938?comment_id=673766879757312&reply_comment_id=673769446423722

1.  "Róża Woźniakowska-Thun, ur. 13 IV 1954 w Krakowie. Absolwentka Uniwersytetu Jagiellońskiego, Wydz. Filologii Angielskiej (1979).

Od 1977 w SKS, 1978/1979 rzecznik SKS; pośredniczka w kontaktach SKS z zagranicznymi dziennikarzami oraz działaczami zachodnich i polonijnych organizacji studenckich. Wielokrotnie zatrzymywana przez SB (w tym na 48 godz.) i przesłuchiwana. 25 X 1978 sygnatariuszka przygotowanego z inicjatywy Józefa Barana telegramu SKS do ONZ w sprawie łamania praw człowieka w PRL (z J. Baranem i Anną Krajewską). Współorganizatorka krakowskich wykładów TKN. W VI 1979 współorganizatorka niezależnego biura prasowego podczas pierwszej pielgrzymki Jana Pawła II do Polski (informowanie, poza bieżącymi wiadomościami z przebiegu wizyty papieża, o celach i działalności opozycji demokratycznej w PRL). Współautorka Listu do episkopatu Czech i Moraw w sprawie obrony prześladowanych członków Karty 77. 7-17 V 1980 uczestniczka głodówki solidarnościowej z więzionymi działaczami opozycji, w tym z prowadzącymi protest głodowy w AŚ: Mirosławem Chojeckim z Niezależnej Oficyny Wydawniczej NOWa i Dariuszem Kobzdejem z RMP.

20-31 VIII 1980 w areszcie domowym.

Jesienią 1981 wyjechała do Frankfurtu nad Menem. 1981-1991 przebywała w Niemczech i Nepalu. 1992-2005 dyr. generalny, następnie prezes Polskiej Fundacji im. Roberta Schumana, członek Narodowej Rady Integracji Europejskiej przy Premierze RP i Zarządu Stowarzyszenia Francja-Polska. Od 2005 przedstawicielka Komisji Europejskiej w Polsce. Od 2009 posłanka do Parlamentu Europejskiego z listy PO.
Ewa Zając". 
http://www.encysol.pl/wiki/R%C3%B3%C5%BCa_Wo%C5%BAniakowska-Thun Encyklopedia Solidarności


2. Jerzy Milewski (nie wiadomo, czy rodzina z gen. Milewskim, zastępcą Jaruzelskiego w PZPR, czy tylko przypadkowa zbieżność żydoskich nazwisk z Milewska-Duda, matka prezydenta Andrzeja Dudy);

"Maszyny drukarskie wysyłane do solidarnościowego podziemia miały nadajnik umożłiwiający SB lokalizację tajnych drukarni. Jednocześnie tym kanałem SB sprowadzała sprzęt elektroniczny objęty embargiem.

Zagraniczna pomoc dla „Solidarności”, jaka przechodziła m.in. przez monitorowane 24 godziny na dobę przez SB Międzynarodowe Biuro Solidarności w Brukseli, kierowane przez Tajnego Współpracownika SB Jerzego Milewskiego nigdy nie została oficjalnie rozliczona, chociaż oczywiście SB musiała wiedzieć, kto ile dostał i gdzie schował szmal. Oczywiście dla wszystkich nie starczyło i dlatego jedni jakoś potem zmarnieli, podczas gdy drudzy zaczęli, jak to się mówi, „rosnąć wraz z krajem”".

Po powrocie do Polski w styczniu 1991 objął stanowisko szefa Biura Bezpieczeństwa Narodowego, od listopada tego roku był ministrem stanu w kancelarii prezydenta Lecha Wałęsy (TW Bolek).

Po wyborach prezydenckich w 1995 i wyborze Aleksandra Kwaśniewskiego (TW Alek) powrócił do pracy w Kancelarii Prezydenta na stanowisku szefa BBN. Pochowany na Powązkach, cmentarzu zasłużonych

"Na początku lat dziewięćdziesiątych oficyna BGW wydała książka pt. „Generał Kiszczak mówi prawie wszystko”. Główny milicjant PRL-u chwali się w niej, że brukselskie biuro Solidarności od pierwszego do ostatniego dnia swojego istnienia było narzędziem Służby Bezpieczeństwa. Właśnie do brukselskiego biura Solidarności napływał z całego wolnego świata sprzęt poligraficzny, który potem przemycany był do Polski i trafiał do podziemia. Kiszczak ujawnił, że jego agenci w każdym kierowanym do podziemia sprzęcie montowali mikronadajnik – niemożliwy do wykrycia przez konspiratorów a emitujący impulsy radiowe, umożliwiające precyzyjne zlokalizowanie, w którym miejscu tak „zainfekowany” sprzęt się znajduje. Wszyscy kontaktujący się ze strukturami zaopatrzonymi przez Brukselę – byli więc dla SB widoczni „jak na patelni”.

Okazało się, że Kiszczak nie tylko w tym przypadku nie kłamał, ale przyznawał się tylko do części swojego sukcesu. Biuro brukselskie nie tylko wysyłało sprzęt, umożliwiający rozpracowywanie opozycji, ale także realizowało płynące z kraju zamówienia. Jak się okazało – w dużej mierze były to zamówienia składane przez SB.

Liczni amerykańscy i zachodnioeuropejscy ofiarodawcy, do placówki kierowanej w Brukseli przez Jerzego Milewskiego, kierowali m.in. najnowocześniejsze urządzenia łączności elektronicznej. Także takie, które były objęte wydanym przez zachodnie rządy zakazem eksportu. Zakazem dyktowanym troską o to, by nowatorskie technologie nie służyły Armii Czerwonej i innym siłom Układu Warszawskiego. Ofiarodawcy byli oczywiście przekonani, że pomagają Solidarności. Skutkiem tego, że Jerzy Milewski i przynajmniej część jego współpracowników była agentami PRL-owskich służb specjalnych, te często nadzwyczajne dary trafiały do rąk - prześladowców Solidarności. A bardzo możliwe, że także do rąk ich sowieckich towarzyszy".
http://yelita.pl/artykuly/art/milewski-jerzy


https://www.linkedin.com/feed/update/urn:li:activity:6565996242281738241/

 

3. Irena Lasota o działalności Jerzego Milewskiego TW "Franciszka" w Komitecie "Solidarności" w Brukseli

do której to Panui Red. mogłem, współpracując na stałe z Radiem Liberty/ Radio Wolna Europa w Monachium, wydzwaniać z Frankfurtu nad Menem nie używając numeru kierunkowego, ponieważ mój numer telefonu we Frankfurcie (315429) osiągnąć można było latami po wykręceniu z PRL kierunkowego do RFN (049) i do Monachium (089). Redaktor Stefan Kosiewski 9 sierpnia 2019.
=====

Poniżej zamieszczamy tekst wywiadu, jakiego w 1992 roku udzieliła Expressowi Wieczornemu Irena Lasota na temat zagranicznej działalności tajnego współpracownika Służby Bezpieczeństwa Jerzego Milewskiego (nieżyjącego obecnie), w 1992 r. szefa Biura Bezpieczeństwa Narodowego w kancelarii prezydenta Lecha Wałęsy (Red.)

Źródło: TW "Franciszek" w Komitecie "S" w Brukseli. Za: Tajemnica Biura Brukselskiego. Z Ireną Lasotą rozmawia Aleksandra Zawłocka, Kulisy, Express Wieczorny z dnia 31 lipca 1992 roku.


ZDOBYĆ WŁADZĘ

Aleksandra Zawłocka: Kiedy poznała Pani Jerzego Milewskiego?

Irena Lasota: Tuż po 13 grudnia 1981 r. w Nowym Jorku. Starał się za wszelką cenę zdobyć w środowisku emigracji jakąś władzę, choćby tylko na papierze. Z dużym rozbawieniem przyglądaliśmy się tym wysiłkom.

Najpierw zorganizował za granicą grupę delegatów na I Krajowy Zjazd "S". Wydał deklarację, że jest to jedyna legalna władza "S" w tym momencie, ponieważ wszyscy siedzą. Został wybrany Przewodniczącym tej grupy, pojechał do Waszyngtonu, próbował zdobyć pieniądze jako jedyny pełnomocny przedstawiciel ”S”. To mu się nie udało.

W ciągu 2 tygodni czy miesiąca założył organizację "Solidarity International" - czyli Międzynarodówkę Solidarystyczną, która składała się w dużej mierze z mało ciekawych ludzi. Trudno właściwie powiedzieć, co robili poza wielkimi zebraniami, na których dyskutowano nad zupełnie nieistotnymi sprawami. Jednym z celów "Solidarity International" miało być szerzenie ideałów "S" w Trzecim Świecie. Jako przewodniczący Jerzy Milewski znów stawił się w Waszyngtonie i poprosił o pieniądze. I znowu go spławiono.

W marcu czy kwietniu '82 ktoś przyniósł nam ulotkę mówiącą, że w Polsce powstało "Oko" *). Na czele "Oka" stoi Mieszko. "Oko" składa się z 4 oddziałów: północnego, południowego, wschodniego i zachodniego. Wyglądało to trochę jak z bajki dla dzieci.

Z dużym rozbawieniem czytaliśmy ten tekst, pytaliśmy kogoś, do kogo mieliśmy zaufanie, czy to jest fałszywka czy jakaś lipa. Ten człowiek powiedział nam, że jeśli w ciągu 48 godzin pojawi się druga ulotka mówiąca o tym, że przedstawicielem „Oka” jest Milewski, to możemy obydwie ulotki wyrzucić do kosza. Wiadomo będzie, że „Oko” zostało założone, żeby Milewski mógł być jego przedstawicielem. Nie upłynęły 24 godziny i rzeczywiście nadeszła taka ulotka. Milewski po raz trzeci udał się do Waszyngtonu i po raz trzeci nic mu tam nie dano.

Dopiero latem 1982 w Oslo na zjeździe rozproszonych członków "S" odbyło się burzliwe zebranie, na które Milewski przyniósł tekst od Bogdana Lisa. Lis pisał: „0 ile zdobędziesz zaufanie pozostałych grup, to powinieneś zostać szefem", czy coś takiego. Kotłowało się przez dwa dni. Uczestnicy zjazdu udowadniali Milewskiemu, że nie cieszy się żadnym autorytetem, w związku z tym nie powinien zostać szefem. W ostatniej chwili wyciągnęli go Chojecki i Blumsztajn. I tak Jerzy Milewski został szefem Solidarności za granicą.

Wkrótce większość uczestników tego zjazdu odmówiła współpracy z Milewskim. Potem część środowisk opozycyjnych w Polsce odmówiła przyjmowania pomocy płynącej z Biura Brukselskiego.

A.Z.: Z czego wynikała taka niechęć czy nieufność emigracji i podziemia wobec Milewskiego i jego biura?

I.L.: Powodem był sposób, w jaki działało to biuro. Wpadki. Niewytłumaczalne posunięcia polityczne. Nielojalność Milewskiego wobec władz Solidarności. I ogólna atmosfera pracy.

MAŁY PRL W BRUKSELI

Biuro Brukselskie, zważywszy na sposób działania i atmosferę, wyglądało jak ekspozytura PRL za granicą. Dla mnie, obserwującej „S” z daleka, charakter działania biura bardzo odbiegał od tego, czym była Solidarność. Na świecie powstało już wówczas kilkadziesiąt komitetów i organizacji spontanicznie wspierających "S", które w ciągu kilku miesięcy zostały przez Biuro Brukselskie po prostu zlikwidowane. Czasami odbywało się to dramatycznie. Czasami po prostu zniechęcano ludzi. Jerzy, Milewski próbował podporządkować sobie m. in. Komitet Poparcia „S”, który powołaliśmy w Nowym Jorku. Kiedy mu się to nie udało, próbował interweniować i rozwiązać nasz komitet. Zapomniał, że w demokratycznej Ameryce rozwiązać komitet może tylko sąd, który go rejestrował lub jego członkowie.

W latach 1982-84 Biuro Brukselskie funkcjonowało jako biuro podróży Jerzego Milewskiego, który odwiedzał kraje afrykańskie i południowoamerykańskie. Wynik tych podróży był żaden, nie licząc afery politycznej w RPA, opisanej szczegółowo w „Kulturze” paryskiej.

ZAMYKANIE UST

A.Z.: Co z działalnością publiczną? Reprezentowaniem Solidarności np. na forum ONZ?

I.L.: Obserwowałam różne wystąpienia Milewskiego. Zagraniczni sympatycy „S” byli bardzo rozczarowani. Pamiętam takie wydarzenie: rok '84. Genewa, Komisja Praw Człowieka przy ONZ. Milewski przyjechał tam z Janem Zielonką. To był doradca Biura Brukselskiego. Przedtem pracował chyba w Instytucie Spraw Międzynarodowych czy też w polskiej delegacji ONZ. Ja byłam tam z amerykańskim prawnikiem prof. Ewą Brandley. Przywiozłyśmy dokumenty na temat łamania praw człowieka w Polsce: listy więźniów, grzywien, listy zabitych, których śmierć nie została wyjaśniona. Milewski i Zielonka próbowali nas powstrzymać przed przedstawieniem komisji tych dokumentów. Twierdzili, że tak ostre oskarżenia wobec władzy komunistycznej w Polsce „nie leżą w naszym interesie.”

SPRAWA SŁOWIKA

Pod koniec '85 roku, tajnymi kanałami, przedostał się na Zachód Andrzej Słowik. Został odebrany przez Chojeckiego i przekazany Milewskiemu. Następne tygodnie spędzał z Milewskim i Najderem.

Opowiadano mi, że Słowik zaraz po przyjeździe był po prostu sympatycznym, otwartym człowiekiem. Mówił dużo o "S", ale nie miał żadnych sensacji do powiedzenia. Bodajże po 2 tygodniach Słowik, który nie mówił po francusku ani po angielsku, spotkał się z przedstawicielem największej centrali związkowej w USA - AFL-CIO, która wówczas najbardziej pomagała Polsce (1 mln dolarów, czy więcej, rocznie). Słowik mu powiedział, że Tymczasowa Komisja Krajowa "S" już nie istnieje, że powstało Prezydium „S” i temu to Prezydium AFL-CIO powinno przekazywać pieniądze.

Słowik razem z Milewskim udał się do Ameryki na Kongres Rady Nadzorczej AFL-CIO i powtórzyli te sensacje. AFL-CIO podjęło uchwałę, że nadal wspiera polskich braci i siostry i deklaruje pomoc Prezydium NSZZ "S".

Kiedy się o tym dowiedziałam, napisałam dwa listy: jeden do TKK, drugi do AFL-CIO. Poinformowałam Amerykanów, że TKK nadal istnieje, a o powstaniu Prezydium nic mi nie wiadomo. AFL-CIO przysłało natychmiast odpowiedź - list dla TKK i Solidarności. Amerykanie pisali, że widocznie nastąpiła pomyłka w tłumaczeniu. Oczywiście deklarują dalszą pomoc dla TKK.

A.Z.: Część działaczy wyszła z TKK i próbowała stworzyć Prezydium. Nikt tego jednak nie zalegalizował. (Później utworzyli „Grupę Roboczą”) Andrzej Słowik sympatyzował z tą grupą. Niezrozumiałe jest natomiast zachowanie Jerzego Milewskiego. Był przecież pełnomocnikiem TKK, którego istnieniu właśnie zaprzeczał. Dlaczego?

I.L.: Można zakładać, że Słowik był niewinny, choć naiwny. Być może wierzył w szanse powstania i zalegalizowania Prezydium. Jego rolę w tym całym zamieszaniu ukrywano do '89 roku, żeby mu nie zaszkodzić. Moja interpretacja była taka: Służba Bezpieczeństwa jest gotowa aresztować TKK. Bardzo by jednak nie chciała, żeby na miejsce TKK powstało spontanicznie jakieś nowe kierownictwo poza kontrolą SB. Napisałam o tym w liście do Bujaka. Uprzedzałam, że moim zdaniem, SB szykuje się do zamknięcia TKK i przygotowuje nowe kierownictwo. Może to się rozegrać już w ciągu najbliższych trzech miesięcy. I rzeczywiście - po trzech miesiącach aresztowano Bujaka. Oczywiście nie jest to żaden dowód. Wydaje mi się jednak, że "Solidarność" mogłaby wyjaśnić sprawę, czy Andrzej Słowik i Jerzy Milewski byli upoważnieni przez kogokolwiek do występowania na Kongresie AFL-CIO i decydowania o tym, kto jest legalną władzą podziemnej Solidarności.

WSYPY I PUŁAPKI

W 1984 r. po raz pierwszy otrzymałam niepokojącą wiadomość z Polski, że offsety wysłane przez Biuro Brukselskie miewają wmontowane mikronadajniki, które pozwalają bezpiece namierzyć sprzęt i drukarnie. W 1986 r. zaczęła się fala wpadek całych transportów organizowanych przez Biuro Brukselskie. W Świnoujściu Służba Bezpieczeństwa przejęła transport wartości ok. 350 tys. dolarów. Dlaczego uporczywie organizowano tak wielkie przerzuty, zamiast przesyłać sprzęt kilkoma kanałami w małych porcjach? Okazało się również, że w transportach przejmowanych przez SB znajdowały się b. skomplikowane komputery. Podziemie nie potrzebowało takiego sprzętu do składania gazet i książek. Te komputery objęte były zakazami COCOM-u, zastrzeżone wyłącznie dla państw NATO. Służby specjalne najwidoczniej wpadły na pomysł, że najlepszym sposobem do przemytu tego specjalistycznego sprzętu na Wschód jest udawanie, że transporty przeznaczone są dla Solidarności. Potem wystarczało taki transport przejąć.

A.Z.: Kto był za to wszystko odpowiedzialny? Czy tylko Jerzy Milewski? Czy był jakiś system kontroli nad Biurem Brukselskim?

I.L.: Przy całej dyskusji, która się toczy na temat Biura Brukselskiego dziwne wydaje się, że nie mówi się w ogóle o 3 doradcach, którzy kontrolowali i uwiarygodniali Biuro Brukselskie wobec Zachodu. Doradcami byli Zdzisław Najder, Krzysztof Pomian i Bohdan Cywiński. Słyszałam, że po pierwszych wpadkach transportów i po tym jak "Żołnierz Wolności" opublikował notes Biura Brukselskiego, nie było żadnej zmiany warunków pracy, śledztwa, prób sprawdzenia, jak to się dzieje. Dlaczego? To jest pytanie także do tych trzech osób. Doradcy powinni wiedzieć o funkcjonowaniu tego biura, skoro je uwiarygodniali.

Sprawa wpadek sprzętu (co najmniej do '86 r.) w takiej samej mierze dotyczy Biura Paryskiego, organizacji „Kontakt” i Mirosława Chojeckiego.

Wokół Brukseli rozsnuto zasłonę, mimo że jest sporo osób, które mogłyby coś na ten temat powiedzieć.

A.Z.: Kto jeszcze poza wspomnianymi trzema doradcami?

I.L.: Seweryn Blumsztajn przez wie1e lat współpracował bardzo blisko z Milewskim. Mnie również namawiał do tego.

A.Z.: Była jeszcze droga szwedzka. I tu też często zdarzały się wpadki.

I.L.: Droga szwedzka była w dużej mierze finansowaną przez Biuro Brukselskie. Za transporty z południa Szwecji odpowiedzialny był Marian Kaleta. Różne kontakty „Kontaktu” przebiegały przez Szwecję. Nie było to towarzystwo słynące z trzeźwości. Kiedy się szykował duży transport, chodziły o tym opowieści po całej Europie Zachodniej. Transporty wyładowywano książkami. Chodziło o to, żeby komputery się nie kiwały. Książki zbierano od różnych wydawców. W związku z tym wiadomo było, gdzie, co i jak idzie. Jeżeli człowiek, który nie potrafił zabezpieczyć transportu, któremu znika notes z biura i pojawia się potem w komunistycznej prasie, jeżeli potem ten człowiek zajmuje się bezpieczeństwem państwa, to można mu pogratulować kwalifikacji.

ZATRUTE KANAŁY

Nasilenie wpadek transportów Brukseli, Paryża natchnęły mnie w '88 i '87 r., żeby raz jeszcze przestudiować aferę Bergu.

Afera Bergu miała miejsce w końcu lat 40. i na początku lat 50. Amerykanie dawali b. duże pieniądze, które szły przez ośrodek w Bergu, głównie do IV i V Komendy WiN. Po 2 latach władze bezpieczeństwa to ujawniły. Pisze o tym szczegółowo gen. Pożoga w książce "Siedem rozmów z Henrykiem Piecuchem". Afera polegała na tym, że z jednej strony były 3 stronnictwa emigracyjne, które kontrolowały Berg, zabierały 30-40 proc.! funduszy, wzbogacając przede wszystkim kasy swych organizacji. Z drugiej strony, kanał między Bergiem a Polską służył do transferu pieniędzy i innych rzeczy w ręce bezpieki, która wtedy opanowała V Komendę WiN-u. Ten kanał był także bardzo pomocny w rozpracowaniu wszystkich istniejących jeszcze w Polsce siatek konspiracyjnych.

Kanałami związanymi z Bergiem szły także raporty podziemia dla Amerykanów. Raporty te, jak ustaliła komisja, były częściowo spisywane przez ubecję, częściowo przez wywiad wojskowy, a co jeszcze obrzydliwsze, były preparowane na miejscu w Bergu. Analogia wobec tego, co działo się w latach 80-ych jest porażająca. Ja sama wiem o preparowaniu w Paryżu raportu z Polski.

A.Z.: Kto preparował ten raport w Paryżu?

- Z tego co wiem, co widziałam - było to robione w „Kontakcie”. Znam nawet nazwisko jednego z autorów. Sprawa Bergu i podobnych afer nie jest niczym nowym. Służby wywiadowcze bardzo lubią replikę swoich udanych akcji. Berg był powtórzeniem afery Trustu, czyli Sawinkowa z 1918-19 roku. To także dotyczyło przerzutów pieniędzy i sprzętu przez organizacji inspirowane przez GPU. Chodziło również o dezinformację. Byli w to zresztą zamieszani Polacy.

A.Z.: Czy z tego, co Pani mówi, wynika, że Biuro Brukselskie było przynajmniej solidnie infiltrowane przez tajne służby?

I.L.: Nie tylko z tego, co mówię, ale i z faktów wpadek oraz z dokumentów opublikowanych w prasie PRL, z reprodukcji dokumentów w książce Henryka Piecucha "Pożoga".

A.Z.: A jaka była rola Jerzego Milewskiego?

I.L.: Uważam, że nikt nie zrobiłby gorszej roboty w Brukseli. Gdyby okazało się, że wynikało to nie tylko z niekompetencji Jerzego Milewskiego, sprawa byłaby bardzo poważna. Dotyczyłaby świadomej dekonspiracji struktur podziemnych. Trzeba pamiętać, że Biuro Brukselskie posiadało więcej informacji na temat konspiracyjnej Solidarności, niż ktokolwiek, nawet w Polsce.

A.Z.: Czy jest możliwość sprawdzenia, w jaki sposób SB kontrolowała działalność Biura Brukselskiego?

I.L.: Odpowiedź znajduje się w aktach MSW, wywiadu i kontrwywiadu w Polsce. Obawiam się, że w niektórych wypadkach - tylko w archiwum KGB.

Komisja Krajowa NSZZ „S” powinna wystąpić do MSW, wywiadu i kontrwywiadu o udostępnienie materiałów dotyczących inwigilacji i infiltracji Solidarności.


*) Oko - wł. Oporu Ogólnopolski Komitet Oporu (OKO) – pierwsza ogólnopolska struktura podziemia, powołana w styczniu 1982 r. przez członków Prezydium KK NSZZ „Solidarność” – Andrzeja Konarskiego i Eugeniusza Szumiejkę. OKO zakończył działalność w kwietniu 1982 r. na skutek różnicy zdań wśród działaczy "S", na kilka dni przed powstaniem Tymczasowej Komisji Koordynacyjnej (TKK). Konarski, który ze względu na podejrzenia o kontakty z SB nie wszedł w skład TKK, doprowadził do powołania Międzyregionalnej Komisji Oporu (MKO), struktury podziemnej kontrolowanej przez SB, konkurencyjnej dla TKK. W 1983 formalnie ujawnił się i miał zaprzestać dalszej działalności związkowej - przyp. red.)


    IRENA LASOTA jest politologiem, dyrektorem Institute for Democracy In Eastern Europe w Paryżu i Nowym Jorku, wydawcą kwartalnika "Uncaptive Minds" oraz serii „Konfrontacje”. Była wybitnym działaczem polskiej opozycji na emigracji, współzałożycielką Komitetu Poparcia Solidarności w Nowym Jorku. Raport Służby Bezpieczeństwa z 1984 r. podawał: "Komitet pozostaje w dalszym ciągu najbardziej prężną organizacją prosolidarnościową na terenie USA (...) Komitet, mimo słowa Solidarność w nazwie - jest skrajnie antykomunistyczną organizacją polityczna, której celem jest przede wszystkim walka z reżymem PRL"...
http://suwerennosc.blogspot.com/2014/12/irena-lasota-o-dziaalnosci-jerzego.html

Screenshot-2019-08-10-czy-kuchcinski-i-kaczynski-ze-strachu-m12-wigilijnie-o-dwuwladzy-pdo251-stara-piosenka-miasteczko-be

https://www.mixcloud.com/stefan-kosiewski/czy-kuchcinski-i-kaczynski-ze-strachu-m12-wigilijnie-o-dwuwladzy-pdo251-stara-piosenka-miasteczko-be/ 
 https://wiadomosci.onet.pl/tylko-w-onecie/grzeczna-i-posluszna-niezwykla-historia-dzialaczki-pis-z-mafia-w-tle/zskvv30 

Aug
1
czy Marcelina Witek (23) Mistrzyni Polski w rzucie oszczepem, to rodzina Bańki, Ministra Sportu, czy przypadkowa zbieżność

  audio:

gloria.tv/audio/roFuesSwEYXb3mrd4f4hSHLCe  

https://vk.com/photo467751157_456239843 Czy posłanka Elżbieta Witek (61), którą prezes Jarosław Kaczyński wysunął 2015 r. na pierwszą linię i powierzył jej stanowisko rzecznika partii i szefa gabinetu politycznego premiera w rządach Beaty Szydło oraz Mateusza Morawieckiego, na które bezceremonialnie wdrapał się kontrowersyjny Marek Suski  https://vk.com/wall467751157_239 http://wyborcza.pl/politykaekstra/1,132907,18359427,belferka-kim-jest-elzbieta-witek.html
to rodzina z Marcelina Witek (23) Mistrzyni Polski w rzucie oszczepem, której Polski Związek Lekkiej Atletyki w osobie dyrektora sportowego Krzysztofa Kęckiego bżydko rzucił ciężkie kłody pod smukłe i wysportowane nogi utalentowanej dziewczyny, ażeby uwalić Ministra od Sportu, Witka Bańkę (34, ur. 3 października 1984 w Tychach) sprintera, za opóźnioną na starcie politycznym interwencję Ministra Bańki na rzecz prawa i sprawiedliwości w Polsce, po niepodjęciu interwencji na rzecz poprawy zaniedbanego nie tylko w skokach i biegach zaplecza sportu narciarskiego w Polsce (casus: skoczek Jan Ziobro), czy jest to tylko przypadkowa zbieżność żydoskich nazwisk? 

Należało raczej sądzić, iż po śmierci Ireny Kirszensztajn nikt już nie może obżydliwie pijany leżąc na trawniku przed hotelem olimpijskim domagać się, jak w tym wypadku od uroczej i najlepszej oszczepniczki w Polsce, a już na pewno nie dyrektor sportowy PZLA krzysztof.kecki@pzla.pl ażeby mu przecudnie rzucająca oszczepem niewiasta odpowiedziała na pytanie, na które Zbigniew Boniek nie znalazł do dzisiaj odpowiedzi po sromotnej klęsce w Moskwie, gdzie Nawałka nawalił, a nowy trener Brzęczek do dziś nie posprzątał, nie odpowiedział Narodowi Polskiemu na pytanie postawione przez debila administracyjnego w PZLA, którego nawiasem mówiąc: jeszcze nic nie boli w obręczy barkowej, ani ciemieniowej i dlatego zdradził konkurencji piętę Achillesa, stan zdrowia najlepszej i najpiękniejszej w Polsce zawodniczki przed Mistrzostwami Europy, czego nie robi mężczyzna przecież tak samo, jak nie może głupi działacz domagać się od zawodnika, żeby mu odpowiedział za przemądrzałego dyrektora sportowego, który mając do dyspozycji nieprzebraną kasę państwową oraz cały zespół działaczy związkowych, lekarzy, masażystów itd. nie umiał sobie przeanalizować obiektywnie na podstawie zebranych informacji z różnych źródeł, a następnie domagać się od innych subiektywnego przecież tylko uzasadnienia w każdym wypadku przyczyn słabego startu w zawodach, czy zmaganiach sportowych, w agonistyce, w której nie zawsze wygrywa najsilniejszy i najlepiej zbudowana/ przygotowany, ...bo do szczęścia w sporcie potrzebna jest jeszcze odrobina Woli Nieba! 
patrz, na fejsbuku: Kornelia Chojecka – w obliczu wyzwania z użytkownikami Marian Kowalski i 6 innymi użytkownikami. 4 godz. · SKANDAL! Marcelina Witek - najlepsza w Polsce, druga w Europie, a PZLA Polski Związek Lekkiej Atletyki blokuje jej start na ME w Berlinie! #IPPTV staje Murem za Marceliną! #MarcelinaDoBerlina piszemy maile do Ministra Sportu! Witold Bańka: kontakt@msit.gov.pl DO DZIEŁA! https://www.facebook.com/kornelia.chojecka/posts/1829546760433903
https://vk.com/photo467751157_456239839  

 

STARA PIOSENKA Miasteczko Bedzin w Polsce jest i Rynek w tej miescinie PDO597 Julian Tuwim Ordonka ZR von Stefan Kosiewski Do Ministra Ziobro 20180804 ME SOWA 6D

Hochgeladen von Stefan Kosiewski am Aug 04, 2018 STARA PIOSENKA Miasteczko Bedzin w Polsce jest i Rynek w tej miescinie PDO597 Julian Tuwim Ordonka ZR von S... by Stefan Kosiewski on Scribd
STARA PIOSENKA Miasteczko B... by Stefan Kosiewski on Scribd

http://sowa.blog.quicksnake.pl/Studia-Slavica-et-Khazarica/STARA-PIOSENKA-Miasteczko-Bedzin-w-Polsce-jest-i-rynek-w-tej-miescinie-PDO597-Julian-Tuwim-Ordonka-ZR-von-Stefan-Kosiewski-WIGILIJNIE-O-DWUWLADZY-PDO251-Do-Ministra-Ziobro
https://vk.com/photo467751157_456239839

https://www.spreaker.com/user/sowa-frankfurt/wigilijnie-o-dwuwladzy-pdo251-do-ministr

https://www.spreaker.com/user/sowa-frankfurt/wigilijnie-o-dwuwladzy-pdo251-do-ministr
https://www.dailymotion.com/video/x5co7jb https://www.dailymotion.com/video/x5co7jb

 radio: https://gloria.tv/audio/kC67uSCfHpcV2czxNvJmE2pjA sk/pilka-sowa-2.jpg
W. Szanowna Pani Prokurator Anna Czarnecka Prokuratura Krajow

Ocena     najlepszy   1 2 3 4 5   śmieć

Komentarze

Pokażstandard | od aktywnych | ostatni wpis | wszystko
Nie dodano jeszcze żadnych komentarzy


Nowy komentarz

Temat:
Imię:
Informacja e-mailem. *:
Komentarz:
[*1*] [*2*] [*3*] [*4*] [*5*] [*6*] [*7*] [*8*] [*9*] [*10*] [*11*] [*12*] [*13*] [*14*] [*15*] [*16*] [*17*] [*18*] [*19*] [*20*] [*21*] [*22*] [*23*] [*24*] [*25*] [*26*] [*27*] [*28*] [*29*] [*30*] [*31*] [*32*] [*33*] [*34*] [*35*] [*36*] [*37*] [*38*] [*39*] [*40*] [*41*] [*42*] [*43*] [*44*] [*45*] [*46*] [*47*] [*48*] [*49*] [*50*]   [b] [zdjęcie]
Proszę odpowiedzieć cyfrą: Suma osiem i trzynaście