Powyzej (.) nie podskoczy FO273 (a fly in the ointment) 20131209 Misjonarz Ukrainy Jaroslaw we swietle teorii kryzysu Caplana. ZR von Stefan Kosiewski

Napisał sowa (») 10. 12. 2013 w kategorii Adam Mickiewicz, czytaj: 1222×
Zaujalo mě : eetgo.cz = eet zdarma a onlinesowa/jaspers-2013.jpg

https://gloria.tv/audio/73HxdGNmY66f2a9VSkPcLhU2S   1. Prof. dr Zdzisław Rydzyński, specjalizujący się w psychiatrii wojskowej i wojennej, mówi o prawdopodobieństwie zapoczątkowania teorii kryzysu Caplana przez Lindemanna nie łącząc wszak dokonanej przez siebie konotacji genetycznej żadnym linkiem z konkretnym adresem bibliograficznym, tak zatem wędrując 2013 roku śladami Jaspersa po Heidelbergu i szukając z uczestnikami letniego seminarium polsko-niemieckiego, zorganizowanego pod auspicjami Polnisches Kulturzentrum e.V. in Frankfurt am Main wychodzimy z istniejącego od starożytności poglądu o jedności manii i melancholii. Rydzyński w uwagach nad teorią "jedynej psychozy" wspomina tylko, iż Zeller będący niewątpliwie twórcą tej teorii tak samo, jak żyjący w tym samym czasie żyd przechrzczony dla picu na protestantyzm, Karol Marx (w 6 roku życia) był bezspornie twórcą teorii komunizmu sprzyjającego światowej akumulacji kapitału przez żydomasońską oligarchię, ojca Engelsa, albowiem Zeller tak samo jak współautor Manifestu Komunistycznego kanalizował "...ludu gniew przyszłości rzucając siew..." uznając melancholię za podłoże wszystkich chorób psychicznych.   http://unsinn.blox.pl/

Badanie „Polskie organizacje imigranckie w Europie” – Instytut Zachodni w Poznaniu dr Łukasz Pomiankiewicz

    

2. Zeller, żyjący w latach 1804-1877, rozróżniał: melancholię, szaleństwo (manię), obłęd (paranoję) i pomieszanie (amencję).   Fascynacja obłędem nie była wspomniana w żadnym miejscu, ani przez Zellera, ani przez Jaspersa, który jedność chorób uważał za postulat zgodny z ideami Kanta. Nie upajając się wynalazkiem na miarę XXI wieku i nie lecąc na skrzydłach Ikara, nie spiesząc po patenty, pragniemy uznać w tym miejscu ojcostwo odkrycia patologii fascynacji obłędem, by uzasadnić potrzebę ujęcia opisem w zarysie chociażby eksplikującym teorię rozwoju potrzeb, w której Dr. Marek Głogoczowski nie daje nam niestety, w dokonanej ocenie: "...żadnych szans na zrealizowanie “wiecznego szczęścia” (czyli pełnego i trwałego zaspokojenia naszych potrzeb) w ciągu życia..." ; patrz: str. 4 pdf z tekstem wykładu napisanego w 1981 r. w Genewie, jak podaje Autor, ze zamiarem publikacji w paryskiej Kulturze, z którą Głogoczowski współpracował przez całe lata 70-te,  które przesiedział z tamtej, drugiej, zachodniej strony tzw. stalowej kurtyny, kiedy ja po naszej stronie, w Polsce opanowanej przez komunistów spędzałem czas na zbieraniu doświadczeń protagonisty antykomunistycznej, pierwszej Solidarności,  lat 1980 i 1981 w PRL-u, skokowo zakończonego wylotem na pokładzie samolotu Lufthansy 15 grudnia 1982 r. w kierunku na Zachód, z paszportem upoważniającym do jednokrotnego przekroczenia granicy PRL i z lotniskiem docelowym: Frankfurt am Main, gdzie dane mi było (nawiasem mówiąc) raz, czy drugi zamienić po kilku latach parę słów na Frankfurckich Targach Książki z tym samym Giedroyciem, dla którego poznany przeze mnie przed blisko dekadą w Zakopanem taternik, zamiłowany intelektualista i chłop na schwał przestał już pisać zajmujące go teksty tak samo, jak ja przestałem nadawać przez telefon swoje kawałki z pozycji głodnego emigranta politycznego w Niemczech, dla opłacanej z budżetu Senatu Stanów Zjednoczonych Rozgłośni Polskiej Radia Wolna Europa w Monachium,

Miedzynaeidiwka

kiedy to Międzynarodówkę Oporu firmował swoim nazwiskiem Vladimir Bukovsky a pośród stałych członków tej żydowskiej organizacji międzynarodowej były na trzech pierwszych miejscach: UNITA w Angoli, Islamski Związek Mudżahedinów Afganistanu (Islamic Unity of Afghan Mudjahedin) oraz Ludowy Front Wyzwolenia Narodowego Khmerów w Kambodży (NKPLF), a nie za darmo chyba także nazwisko Jane Kirkland, przewodniczącej AFL-CIO (z USA) gubiło się w kolejności alfabetycznej pośród Członków honorowych Towarzystwa uśpionego dzisiaj dla dobra .: Sprawy. Między nazwiskami: Winstona S. Churchilla z Anglii, członka Parlamentu Europejskiego, filozofa Andre Gluksmanna z Francji, czelisty Yehudi Menuhina, Mstislava Rostropowicza, amerykańskiego biznesmena Artura Abby Goldberga,  aby tylko nie zapomnieć jeszcze wspomnieć m.in. na koniec Simona Wiesenthala z Wiednia.

 

3. Głogoczowski wypowiada się krytycznie o uczonych eliminujących z nauki subiektywne poglądy osobiste dla potrzeby ukazania jako rzekomo obiektywnych subiektywnych wszak odczytań, spostrzeżeń i tez. Łączy słusznie i potrzebnie takie wyostrzenie się zmysłu obserwacji dokonywanych przez tych tzw. uczonych od rozwoju "... iż nie potrafią (bądź nie chcą) zauważyć, że (osobista) próba oderwania się od własnych zmysłów jest równoważna próbie podniesienia się w powietrze poprzez podciąganie się z wystarczającą siłą za własne kolana...".  W Czeladzi na Węgrodzie łączyło się w czasach mojej sielskiej młodości takie wysiłki akrobatyczno-ekwilibrystyczne osób nauczających czy udzielających nauk z teorii marksizmu wykładanego w stolicy przez ojca braci Kaczyńskich, Edmunda, czy też Rajmunda z Kalksztajnów powiedzeniem subkulturowym przeniesionym do Polszczyzny z żargonu jidysz jako tzw. ludowa mądrość dołująca: "Powyżej ch(.)ja nie podskoczy". Dosadnie prawdziwie.

4. W języku angielskim, używanym biegle przez Karola Marksa oraz innych twórców komunizmu, czego nie można było niestety przypisać, obdarzonym z łatwizną marksistowskiego PRL-u doktoratami, braciom Kaczyńskim (wzorem ojca Mundka, który całe studia wyższe zaliczył za Bieruta w 18 miesięcy, Krutki Kurs Wszechzwiązkowej Partii bolszewików, albowiem w owych czasach, zaprzeszłych i strasznych, wypieranych dzisiaj wstydliwie z pamięci przez byłych komunistów, podających się dla osobistych korzyści  za demokratów, to wciąż nie matura, lecz chęć szczera robi z żyda oficera UB z pistolecikiem w kondonierce spodni.                            A-fly-klekot

A skoro jesteśmy już przy dolnej części męskiego garnituru, powiedzmy o istnieniu w języku angielskim idiomu "a fly in the ointment", którego na język polski nie sposób przełożyć dosłownie, bowiem obok słów: latanie, mucha, poła, przebiegły i  rozporek moglibyśmy dopisać bezokoliczniki: fruwać, latać, lecieć, pierzchać, bździć, pierdzieć, pilotować, lecz sensu zdaniowego nie nadał by ten zabieg zbitce słownej, nie utrzymującej się nawet na poziomie równoważnika zdania.  Stąd w Polszczyźnie potrzeba oddania m.in. wspomnianego idiomu angielskiego rodzimym powiedzeniem: łyżka dziegciu w beczce miodu. 

Powiedzmy spokojnie: łyżka zanurzana skokowo, zgadzając się z teorią kryzysu Caplana zakładającą, że "...rozwój osobowości odbywa się skokami , a nie w drodze jednostajnego postępu..." (ibidem); Głogoczowski, nadmieńmy tylko, nie dostrzega skokowego charakteru pobudzania rozwoju na coraz wyższy poziom sprawności społecznej (jak chce Rydzyński, który z kolei postrzega subiektywnie rozwój organizmu jako ukierunkowany aktem obiektywnej kreacji (czy prokreacji?) wektorowo i zawsze w jedną tylko stronę, rozwojową, postępową, lewicową, bądź lewacką - nie chcąc przyznać występowania w praxis paradoksu rozwoju wstecznego, który łączymy subiektywnie i obiektywnie z cofaniem wskazówek zegarka (ros.: czasy) w rozwoju człowieka nie tyle do małpy, jak przypisał sobie w plagiacie Darwin, ni od psa (Pawłow swoje doświadczenia praktyczne), czy świni (Orwell rozgrzaną trockizmem suchotnika wyobraźnię etnicznego żyda), co raczej przechodzeniem w rozwoju wstecznym z powrotem poczwarki do kokona - biorąc pod uwagę przy użyciu tej figury metaforycznej, że osobniki badane zalicza się do motyli ze względu na to, iż jeden ma tyli, a drugi tyli, co potwierdził  ostatnio wynik obserwacji poczynionych pod wspólnym prysznicem, dokonanych we wrześniu br. na różnojęzycznej grupie wielotysięcznej populacji uczestników campus party 2013 w Londynie jak również osobników ustawiających się ochoczo do badań środowiskowych z ogonami w dłoni dyndając w ogonkach przy publicznych pisuarach, w miejscu pobytu i naszych badań, przy stadionie olimpijskim w Greenwich, na arenie O2. 

 

5. Gdyby Kaczyński, jeden z drugim zaliczył przed obroną pracy doktorskiej jako tako egzamim z języka angielskiego, to czy pozwoliłby sobie wmówić po paru latach przy pisuarze w hotelu Mariott, że najszczęśliwszą nazwą partii w Polsce może być dla niego PiS (wymawiana przez Polaków po angielsku: piss, z naciskiem, dłużej, na głoskę s); pozostałby pewnie przy owianej złą sławą żydowskiej sitwy nazwie Porozumienie Centrum. Piss kojarzy się bowiem każdemu z pisuarem i szczaniem, olewaniem wszystkiego, jak wczoraj artystki ze spalonego majdanu oszczały bohatersko fotografie Juszczenki. Dzisiaj możemy natomiast na tej choćby podstawie z całą pewnością stwierdzić u obu braci Kaczyńskich ślepotę taką samą, jaką stwierdzono na polecenie Jaruzelskiego u Gomułki w grudniu 1970 r., dwa lata po wypromowaniu przez Gomułkę z Moczarem licealisty Michnika, wycierającego naówczas grzecznie klamki u masona Słonimskiego.

Na fałszywego opozycjonistę w PRL-u wypromowali buba jeszcze przed maturą; ojciec Michnika nosił nazwisko Szechter w Komunistycznej Partii Ukrainy i Białorusi, gdzie był aktywny po 17 września 1939 r., kiedy to żydy w własnej woli przechodziły masowo do Ojczyzny Proletariatu, na Wschód z paszportem upoważniającym do jednokrotnego przekroczenia rzeki Bug na podstawie porozumienia o przyjaźni i braterskiej współpracy wzajemnej między żydokomuną Stalina, a uznanymi osobiście przez Hitlera za aryjczyków socjalistami, zanim wypromowany skokowo w Magdalence przez Kiszczaka Michnik z Termosem (Kuroń od gadania o zupce na kasie kasyna) nie przejął w osobniczym rozwoju skokowym gazety ze znaczkiem Solidarności z rąk Wałęsy zajętego budową, za pierwszy milion, domu przy Polanki w Gdańsku.  

Policji

6. Nie ma się czego wstydzić, jak nie ma się za co chwycić - zauważyl pewnie Jarosław Kaczyński w kolejnej sytuacji kryzysowej, w której znalazł się z własnej wszak woli - nie rozwojowo przecież, ale zwisowo, co zdaje się być u niego konstansem - po powrocie z hucpy ochrzczonej medialnie mianem rewolucji na majdanie w Kijowie.  Lech Kaczyński przynajmniej odwołał jeszcze swojego czasu zaplanowane w ramach  oficjalnej wizyty na Ukrainie, złożenie biało-czerwonej wiązanki na zbiorowej mogile skrywającej zwłoki ofiar ludobójstwa popełnionego przez żydokomunistyczne NKWD na oficerach Wojska Polskiego.

Lech musiał mieć wtedy telewizor w Pałacu Prezydenckim (zwanym po jego śmierci Domem Marty, Dubienieckiej-Kaczyńskiej i zięcia D., który czuł się w pałacu namiestnika cara jak w Domu Ojca Swego, partyjngo TW SB, więc widział chyba prezydent prognozę pogody, jeżeli nie spał zmożony snem sprawiedliwego przed ekranem, zamulony winem po odejściu gości: zapowiadano wyraźnie 27 stopni mrozu w Charkowie, gdzie nie doleciał jednak na szczęście cofnięty w rozwoju osobowym skokowo kaprysem własnym, nie wygłosił odczytu o solidarności masońskiej na miejscowym uniwersytecie, obył się bez rozmowy satelitarnej z bratem, nie złożył wiązanki na grobach zabitych oficerów Wojska Polskiego. A może i przypomniał sobie wtedy, w ostatniej chwili, że w Charkowie pobierał nauki na szkole KGB ich rodzony wujek, dobroczyńca rodzinny, o którym przypomina nie tylko ten pistolecik na Tuska noszony w kondonierce przez kogo czeba i nie tylko budowla zajęta po tzw. wyzwoleniu się ze skrupułów drobnomieszczaństwa małomiasteczkowego Skierniewic przez śp. Pani Matkę, po wejściu do Polski za Armią Sowiecką oddziałów KGB i SMIERSZ-a. Białogłowy, białki o włosach czarnych jak smoła, bicz tatarski, który to niewiasta kręciła we wspomieniach syna za Łączniczkę w Powstaniu Warszawskim w odległych dla bezpieczeństwa Skierniewicach.

7. Zanim w Kijowie zapanowała dziś ponowa, zanim spadł z nieba kopny śnieg na zaśmiecony majdan, był tam Kaczyński, jak Lenin był w Poroninie, przed żandarmami cara się krył, nim rewolucja wstrząsnęła światem, zanim się carski obalił tron, Jarek Kaczyński przecierał swoim na Ukrainie drogę do Europy, chociaż już było i tak, skokowo w rozwoju osobowości rakiem, że Jarosław Kaczyński zrobił się nie wiedzieć czemu nieufny, po śmierci brata nikomu nie wierzył, wszędzie wietrzył spiski.

Rydzyński definiując teorię kryzysu Caplana nazywa rzecz po imieniu: "...Proces uruchamiania nowych, adekwatnych mechanizmów obronnych połączony jest z napięciem psychicznym, a często z lękiem i uczuciem zagrożenia. Im silniejsze są zaburzenia psychiczne tego typu, tym bardziej rośnie zapotrzebowanie na psychoterapię..." (op. cit., 549). 

Po dniu 10 kwietnia 2010 r., w którym zginęło nie z własnej woli i nie na życzenie najbliższych osób, lecz przez cudzą głupotę 96 Bogu ducha winnych ludzi, Jarosław Kaczyński brał na własną rękę  - jak wyznał to przed kamerami - jakieś lekarstwa, prochy, czy narkotyki,  środki otumaniające, cofające skokowo organizm do stanu sprzed kryzysu, do czasu, w którym miał prawo po głupkowatym zameldowaniu o wykonaniu zadania przez brata, wybranego na pierwszego urzędnika w państwie, przystopować wulkan euforii pytaniem: sam się wybrałeś, czy z pomocą Państwowej Komisji Wyborczej i głosów przeliczonych na liczydle w Rosji?  

Danach-klekot

8. Przytoczmy jeszcze może uwagę z definicji teorii kryzysu  Caplana, w której prof. Rydzyński zamyka to, co zdaje się być najbardziej istotne w ocenie skokowego charakteru rozwoju do tyłu Jarosława Kaczyńskiego, a co my nazywamy zacofaniem rozwojowym,  patologicznym zaparciem w procesie ulegania fascynacji obłędem: "...Każda sytuacja kryzysowa wywołuje więc stany zbliżone do nerwic, które ustępują z chwilą zreorganizowania mechanizmów przystosowawczych. Jeżeli natomiast problem wywołujący kryzys nie zostanie rozwiązany, dochodzi do utrwalenia objawów nerwicowych lub do psychopatyzacji osobowości, a nawet do rozwoju psychozy reaktywnej..." (ibidem).

Lech-walesa-stefan-kosiewski-sierpien-2007

Nie należy diagnozować na odległość, wydawać wyroków, orzekać zaocznie z rażącym naruszeniem prawa, albowiem nie wolno w państwie prawa, w członku Unii Europejskiej, pozbawiać kogokolwiek bezpodstawnie wolności, ani bezprawnie dobrego imienia. Nie można dla kaprysu sądzących, czy dla wygody psychiatry, ani nawet dla honoru organizacji (czytaj: dla zachcianki kurdupla jadącego windą) wyjąć z kondonierki pistoletu i powiedzieć do Tuska żartem: ta maszynka cię dzisiaj rozpierdoli. 

    wiersz napisany z okazji
                                     czterdziestej rocznicy wyzwolenia
                    mojego ojca przez oficera ludowej armii
                   w Myszyńcu, na Kurpiach


WYZWOLENIE

 

oficer zerwał biało-czerwoną opaskę
z ramienia chłopaka

ta maszynka cię dzisiaj rozpierdoli
powiedział wciskając mu automat w brzuch

to były jedyne słowa, jakie umiał po polsku
tyle ojciec rozumiał po rosyjsku

 

Frankfurt am Main, 31 sierpnia 1984 r.

Archipelag 8(13). Berlin Zachodni, październik 1984, s. 27.

Biskup-parafia

9. Nie będziesz składał fałszywego świadectwa przeciwko Biskupowi Limburga, ani przeciwko papieżowi Franciszkowi, ani przeciwko pedałowi w sutannie krytemu przez Franciszka na peryferiach Katolicyzmu w Domu św. Marty. Nie będziesz mówił o Biskupie Limburga, że jest złodziej, bo człowiek ten nikomu nic jeszcze nie ukradł, a przynajmniej mu nie udowodniono, więc nie ma o czym mówić. Nie wzbogacił się czyimś kosztem, nie obraca jak była komunistka Merkel miliardami podatnika ku pomnożeniu bogactwa prywatnych bankierów żydowskich. 

Ks. Profesor Dr. Franciszek-Piotr Tebartz-van Elst ma wrócić do katedry przed krzyż na wzgórku nad spokojną i cichą rzeką Lahn, bo chcę z czystym sercem przyjąć tam Komunię św. w ciszy i w spokoju, nie z fałszywą opinią kryminalisty, psychola, głupka, oligofrenika cofającego się stopniowo w rozwoju, niczym średniowieczni święci skaczący po ulicach w karnawale,  do tyłu i w bok, jak Wałęsa, do tyłka, do bezpiecznego zacisza macicy mamusi w przerażeniu śmiertelnym poczwarnej poczwarki zwijającej się w kokon, żeby w tej postaci dać jeszcze tyłu do tyłu w skokowym rozwoju na raka wstecz, z kokonu rozwinąć się w rozwoju w ciecz gęstą, a cuchnącą obżydliwie, ciecz  snującą się ćmie spod ogona.


Nie można odbierać dobrego imienia wyrokiem nakazowym, bez obecności pacjenta/ oskarżanego, jak zrobił to 1 sierpnia 2008 r. Sąd Rejonowy w Tomaszowie Mazowieckim orzekając z rażącym naruszeniem prawa i z pobudek rasistowskich, antypolskich, po wyłączeniu logiki z działania rasistowskiej sitwy osobników żydowskiego pochodzenia etnicznego ukrytych w strukturach Ministerstwa Sprawiedliwości i Ministerstwa Spraw Wewnętrznych, a konkretnie w Policji Polskiej z nazwy. Pomawiający mnie o kradzież dzieciom starej, bewartosciowej pilki do gry w pilke nozna

10. Przepis art. 174  § 3 k.p.k. stanowi, że sąd lub prokurator może zarządzić przesłuchanie świadka z udziałem biegłego lekarza lub biegłego psychologa, jeżeli istnieje wątpliwość, co do stanu psychicznego świadka, jeżeli stan rozwoju umysłowego, zdolności postrzegania, lub odtwarzania przez niego postrzeżeń. A czy Warszawaska Prokuratura Wojskowa, która miesiącami zwlekała z przesłuchaniem Kaczyńskiego jako świadka ostatniej rozmowy telefonicznej Lecha Kaczyńskiego miała, czy nie miała wątpliwości, co do stanu rozwoju umysłowego świadka Kaczyńskiego, wstecznego w rozwoju osobniczym, bo biorącego od koleżanek partyjnych na uspokojenie nie to, co mężczyzna taki jak był niegdyś Miller bierze na koniec, lecz prochy, lekarstwa objęte obowiązkiem sprzedawania ich na receptę. 

A-ko1-47na13-0001

Po powrocie z Kijowa Jarosław Kaczyński zaczął chodzić bezwstydnie jak pedał za Gowinem, ażeby zatrzeć komplementem na temat urody Krakowiaka w koalicji z posłem o urodzie afrykańskiej, że skumał się na majdanie w Kijowie z trzema swoimi, cofającymi się w rozwoju historycznym, którzy robią tam za Ukraińców pod czerwono-czarnymi flagami, które wieją w oczy czerwienią krwi polskiej przelanej na Wołyniu a czernią żałoby skrywają zwłoki kolejnych 250 tys. pomordowanych bestialsko sąsiadów, Polek i Polaków.

11. HERODY/ Herodenspiel von Stefan Kosiewski Akt I, między świeczką 2, a 6 wchodzi na scenę Anioł Jana

Jeśli zapomnę o nich, Ty, Boże na niebie,
Zapomnij o mnie. -

KS. LWOWICZ
Amen za was.

KAŻDY Z WIĘŹNIÓW
I za siebie.

7mm

12. Pani Marta Szczawińska, Referendarz Prokuratury Apelacyjnej w Katowicach.

Szanowna Pani, dziękuję za poinformowanie mnie na zarządzenie Prokuratora o przekazaniu do Prokuratury Okręgowej w Katowicach korespondencji z 28 listopada celem dalszego wykorzystania. W Bogu nadzieja, że z pomocą tej interwencji kryzysowej przyczynimy się do rozwoju osobowości arcybiskupa Skworca, TW Dóbrowski, który robił pod tym pseudonimem za kapusia Służby Bezpieczeństwa, ale chyba nie chce odejść z tego świata bez zadośćuczynienia rodzinom Polaków zamordowanych przez jego ówczesnych kolegów z SB na terenie kopalni Wujek. Chciałbym pomóc temu kapłanowi powrócić na peryferia, skąd przyszedł, a gdzie posyła go Franciszek słowami adhortacji apostolskiej Evangelii gaudium. Nie do Tychów, by tysiące samochodów święcił po szamańsku dla kasy, która Judasza cofnęła by w rozwoju osobowym pod suchą gałąź, lecz do rodzin Polaków i Katolików, do sierot po zastrzelonych ze zimną krwią górnikach, ażeby strzelającemu nie drgnęła ręka w rozwoju osobowym.

Z Panem Bogiem Z Frankfurtu nad Menem mówił Stefan Kosiewski 

https://gloria.tv/audio/73HxdGNmY66f2a9VSkPcLhU2S

http://shoudio.com/user/sowa/status/9440

QR code for this recording:

Powyzej (.) nie podskoczy FO273 (a fly in the ointment) 20131209 Misjonarz Ukrainy Jaroslaw we swietle teor... by Stefan Kosiewski

WYKŁAD NA TEMAT ROZWOJU POTRZEB (u Obywatela Siedzącego w Wannie z Ciepłą Wodą)

Napisał Sowa.blog.quicksnake.pl (») 8. 12. w kategorii Marek Glogoczowski, czytaj: 20× glogo/zakopa.jpg   Zawsze chciał czynić zło i zawsze stwarzał dobro... – Goethe o Szatanie czytaj dalej

Bild Sehr geehrter Herr Prof. Dr. Strohschneider, sehr geehrter Herr Prof. Dr. Hippler,

mit großer Sorge haben wir zur Kenntnis genommen, (...)

  • Deutsche Forschungsgemeinschaft; Hochschulrektorenkonferenz: Preserve the Freedom to Publish Findings of Academic Misconduct in Germany
    1. Stefan Kosiewski hat die Petition kommentiert
    2. vor etwa 7 Stunden

Bild sowa.quicksnake.at/Uni/Der-internationale-Ruf-der-deutschen-Wissenschaft-steht-auf-dem-Spiel-Daher-Stefan-Kosiewski-hat-die-Petition-unterzeichnet    https://de.pinterest.com/pin/452752568774507249/

Wobec wniosku o wniesienie kasacji w zakresie orzeczenia sadowego 20131202 Biuro Prokuratora Generalnego do Departamentu Postepowania Sadowego PG VII Ko1 47/13

Written by sowa (») 3. 12. in category law, read: 41×    Szanowna Pani, dziękuję serdecznie za przesłanie pisma Pani Prok. E. Szawurskiej. Z szacunkiem, pozdrowieniami Stefan Kosiewski   read on

 

 

 

Kaczynski na Majdanie PDO404 Pilsudski poparl Petlure w Kijowie FO272 Misjonarz Ukrainy Jaroslaw FO273 w Sw... by Stefan Kosiewski on Scribd

http://sowa.blog.quicksnake.pl/Studia-Slavica-et-Khazarica/Kaczynski-na-Majdanie-PDO404-Pilsudski-poparl-Petlure-w-Kijowie-FO272-Misjonarz-Ukrainy-Jaroslaw-FO273-we-swietle-teorii-kryzysu-Caplana-ZECh-von-Stefan-Kosiewski

Ocena     najlepszy   1 2 3 4 5   śmieć

Komentarze

Pokażstandard | od aktywnych | ostatni wpis | wszystko
Nie dodano jeszcze żadnych komentarzy


Nowy komentarz

Temat:
Imię:
Informacja e-mailem. *:
Komentarz:
[*1*] [*2*] [*3*] [*4*] [*5*] [*6*] [*7*] [*8*] [*9*] [*10*] [*11*] [*12*] [*13*] [*14*] [*15*] [*16*] [*17*] [*18*] [*19*] [*20*] [*21*] [*22*] [*23*] [*24*] [*25*] [*26*] [*27*] [*28*] [*29*] [*30*] [*31*] [*32*] [*33*] [*34*] [*35*] [*36*] [*37*] [*38*] [*39*] [*40*] [*41*] [*42*] [*43*] [*44*] [*45*] [*46*] [*47*] [*48*] [*49*] [*50*]   [b] [zdjęcie]
Proszę odpowiedzieć cyfrą: Suma zero i siedem